poniedziałek, 23 marca 2009

"Autobus czerwony..."

Pośród wielu dzisiejszych e-doniesień, bardzo ważnych i poważnych, znalazło się jedno o naprawdę niebagatelnym znaczeniu dla mieszkańców szeher Sarajewa. Otóż: od dzisiaj tramwaje kursują po mieście wg nowego rozkładu!
Ale to nie koniec nowości. Już parę dni temu rozeszła się wieść o nowym taborze tramwajowym w stolicy BiH. Ale nie, że "nowym" nowym..., ale o tym za chwilę.
"Pierwsi w Europie mieliśmy tramwaj...(...)" - westchnął jakiś internauta.
"(...) Austriacy mieli pierwszy!" - poprawił drugi.
"(...) Austriacy byli tutaj!" - zakończył trzeci.
(Kropki w nawiasach zastępują "piiiiiii", co jak i inne za przeproszeniem "wypowiedzi" większości forumowiczów po raz kolejny dowodzi, że w BiH nawet głupi tramwaj może byc pożywką dla nacjonalistycznych pyskówek, dlatego spuśćmy na to zasłonę milczenia i oddajmy się wspomnieniom...:)
*
Właśnie - tramwaj - ile dumy zaklętej w tych 7-miu magicznych literach, słowo obecne chyba w każdym przemówieniu bh polityka za granicą, który w ten sposób pragnie przekonać, że i BiH już wtedy nieobca była europejska cywilizacja:)
Bo oto:
"W przeddzień Nowego - 1885 Roku, tłum odświętnie ubranych ludzi zebrał się na małym placu na Ferhadiji. Na właśnie położonych szynach (...) stał drewiany wagon-tramwaj zaprzężony do białego konia. Wagon z okienkami ze wszystkich stron, z których zwisały cienkie zasłonki, przypominał werandę jakiegoś bogatego domu (...).
Ogłoszono, że od tego dnia w Sarajewie zaczyna kursować tramwaj - dziwo nie widziane dotąd w Środkowej Europie, i że jazda od Ferhadiji do dworca kolejowego będzie trwała ok.30 min., co będzie kosztować 5 krajcerów"
Tramwaj mógł zabrać na raz 28 osób, a "motorniczy" (woźnica znaczy się:), podług nakazu władz miejskich "był przyzwoicie ubrany i nie zajeżdżało od niego alkoholem i cebulą". :)
"Wiśta wio!" - tak zapewne dał znak do odjazdu pierwszy "tramvajdżija"- niejaki Johan Hanke (sądząc po nazwisku Bośniak z dziada pradziada:) i "tramwaj odjechał w kierunku Marindvoru, a na Ferhadiji - w miejscu, gdzie potem postawiono pierwszy przystanek tramwajowy, zostało 28 par butów!"
*
Aby nie niszczyć na próżno ulic Wiednia lub Pesztu, "Austro-Węgrzy" zdecydowali "kolej konną" - jak wówczas nazywano tramwaj, wypróbować w Sarajewie. W 1884 roku rozpoczęto prace nad układaniem szyn. "Przy tej okazji Sarajewo straciło jeden ze swoich piękniejszych mostów, przechodzących nad Potkiem Koszevskim, ale za to otrzymało tytuł pierwszego miasta w Europie Środkowej, które miało tramwaj". "Pierwsza linia tramwajowa funkcjonowała wg systemu "wte i nazad", (...) koń był wyprzęgany i zaprzęgany z drugiej strony wagonu, po czym wracał po tych samych szynach. (...) wg przepisów koń nie mógł zrobić pod rząd więcej niż dwa "kółka".
Pierwszy tramwaj odchodził już o 5-tej rano, wcześniej niż pociąg z dworca, bilet był czerwony wypisany po ś.p. serbsko-chorwacku, niemiecku i turecku. Pojazd doczekał się także szybko swojej piosenki - "Sarajevski tramvaj". (Warto zauważyć, że polka ta była zapewne pierwszym utworem muzycznym na cześć komunikacji miejskiej:) i powstała wcześniej niż "Autobus czerwony" i piosenka o wrocławskich, niebieskich - jak sarajewskie, tramwajach:).
Prócz tego tramwaj był reklamowany hasłem "Dobry piechór nie będzie szybszy".
Tak więc pierwszy wagon tramwajowy ruszył w Saraju dokładnie 1.1.1885r o 10-tej. Pierwszymi pasażerami były... loklane VIP-y. Ale już niedługo potem tramwaj zaczął kursować regularnie, a "jak to zazwyczaj bywa z każdą nowością, zwłaszcza w Sarajewie, mnóstwo ludzi woziło się wte i wewte".

*
[Pyszne te "kawałki" znalazłam w kopalni wiedzy o Sarajewie z okresu "miłościwie nam panującego..." sarajevo18781918.blogger.ba ]
*
Wracając do rzeczywistości AD 2009. Jak donosi niezawodny sarajevo-x.com już niedługo sarajewianie będą wozić się wte i wewte tramwajami prosto z Amsterdamu. Tamtejsze przedsiębiorstwo komunikacji miejskiej GVB podarowało Sarajewu 16 swoich "maszyn"; jak twierdzą w GRAS-ie tramwaje, choć wyprodukowane w latach 80-tych (to ta "nowość"), są w bardzo dobrym stanie, wygodne, mają nadzór video, antypoślizgową podłogę i poręcze ze stali nierdzewnej!:)
Do "prezentu" rękę przyłożył bh ambasador w Holandii oraz... jeden z pracownikow GVB - Narcis Skelić - rodem z BiH i uwaga! - najlepszy motorniczy w Amsterdamie! Bośniak potrafi!:)
Tylko jeździc!
Gdyby jednak ktoś kiedyś, jakimś cudem spóźnił się na sławny już w Sarajewie "amsterdamski" tramwaj albo się, jakimś cudem zgubił, lub po prostu nie miał sił do tramwaju wejść informujemy, że poruszanie się po Saraju nie jest szczególnie skomplikowane: przydaje się patent Bohdana Łazuki (jeśli dobrze pamiętam) z filmu "Nie lubię poniedziałków" (jeśli dobrze pamiętam) czyli - cały czas prosto, wzdłuż szyn, trafi się wszędzie... :)

(Na zdjęciu tramwaj "sprzed nowej ery 2009 ;), fot. J. Wójcik)

1 komentarz:

Maciej pisze...

piękna historia