Podobnie jak rok temu, także w tym podium opanowali Serbowie (i to nie bośniaccy:). Zawsze wiedziałam, że Serbowie mają niespożyte poczucie humoru, ale jak tak dalej pójdzie, znowu zacznie się mówić o jakiejś serbskiej hegemonii:).
Ale do adremu: namberłanem okazał się premier Serbii ujawniający niezykle tajemniczą i znaną tylko sobie strategię mającą szybciej i skuteczniej wprowadzić kraj do Europy. „Decyzja Serbii, by nie uczestniczyć w przyznawaniu wręczenia Nagrody Nobla w Oslo jest taktycznym ruchem mającym na celu wzmocnienie integracji Serbii z Europą”. Tako rzecze Mirko Cvetković, a wy się zastanawiajcie, co autor miał na myśli… (tym bardziej, że dla zmylenia przeciwnika zapewne, po kilku godzinach kierowany dobrem ojczyzny, premier zmienił zdanie i jak wiadomo przedstawiciel Serbii na uroczystości jednak się pojawił);
„Złota myśl” zdobywcy drugiego miejsca, nie ukrywam, szczególnie mi przypadła do gustu. Jej autor - Boris Tadić z okazji swej (jakże pokojowej, pamiętnej z przeprosin prezydenta w Vukovarze) wizyty w Chorwacji w ramach relaksu odbył przejażdżkę łodzią z wyspy Krk do Opatiji. Czy to jugo, czy bura czy też romantyczna cisza na Adriatyku natchęła prezydenta (którego kontakty z morzem przed paru laty skutecznie ograniczył Milo Djukanović) do wyznania, iż „morze trzeba zobaczyć z bliska, jeśli już się nad nim jest”:).
Zdaniem tym niebezpiecznie zbliżył się do mistrzostwa, jakie w podobnych zwierzeniach osiągają polscy turyści:) Przykłady?
Miejsce akcji - wyspa Brač: - Czyli jesteśmy na wyspie?
– Tak.
- Acha, i dookoła jest woda?
Miejsce akcji – Medjugorje: - To o której ta Matka Boska się pokazuje?
Miejsce akcji – Moskwa: - Być w Moskwie i nie widzieć Lenina w mauzoleum, to jak być w Rzymie i nie widzieć papieża…
*
Tyle tytułem dygresji, wracamy do meritum, bo oto okazuje się, że mimo wszystko w reklamowaniu uroków swego własnego wybrzeża Chorwaci są niezastąpieni! Poniższe „skrzydlate słowa” nie tylko że zasługują na najwyższe konkursowe laury, ale powinny stać się tegorocznym mottem Chorwackiej Wspólnoty Turystycznej: „Według chorwackiego prawa, mięso nie ma terminu ważności”. Tak, drodzy turyści, obiecuje wam to sam Petar Čobanković - minister rolnictwa Republiki Chorwacji:)
*
Poza pudłem uplasowała się chorwacka premijerka Jadranka Kosor ze swą strategiczną rewelacją: „Nie zwykliśmy robić planów na dłużej niż z 15-dniowym, góra miesięcznym wyprzedzeniem”. Jako że pani Kosor natchnienie nie opuszcza od lat wierzymy, że ten rok należy do niej. Byleby tylko w przypływie dobrego humoru nie zaczęła z duetem Tadić-Cvetković omawiać „problemu bośniackiego”:)…
*
Nawiązując do słów poety, chciałoby się rzec "Ideał sięgnął bruku..."; w tym wypadku mostarskich kocich łbów. Nie obrażając kotów:)
*
Tyle, co się tyczy liderów konkursu. Oczywiście nie można zapomnieć o Be-Ha-iku, którymi błysnęli w tym roku konkurenci z drogiej nam BiH. Wśród blisko 60-ciu nominowanych znalazł się m.in. właściciel dziennika „Dnevni Avaz” i kandydat w wyborach Fahrudin Radončić z wyznaniem: „Zwyciężyć w kraju, którego i oficjalnie co czwarty mieszkaniec żyje w biedzie, nie będzie szczególnie trudne”.
*Zwycięzcą (i moim „faworytem”) w kategorii filologia został reis Cerić – troskliwy strażnik czystości języka bośniackiego: „Słucham dziennika na FTV i prezenterka mówi:„…u rujnu [chorw. we wrześniu] nasza delegacja odwiedzi Turcję…”. Przyjaciółka pyta: „Co znaczy rujan?” Bracia, żądamy, by w naszej telewizji wprowadzić dwujęzyczność, i bośniacki, i chorwacki. Albo niech nam dadzą naszą bośniacką telewizję, gdzie będzie tylko bośniacki. Po co mamy słuchać języka, którego nie rozumiemy?”.
Bez komentarza. Chorw. Bez komentara. Tłumaczenie dla reisa na bośniacki: „Bez komentara”.
*"Ukradli...":) (Dubrovnik 2010, fot.kaszenka)
I tym radosnym akcentem mogłabym zakończyć, ale nie chcę. Bo to było dopiero trzęsienie ziemi. Na koniec, dla wzmocnienia napięcia (Tesla by się cieszył:) jeszcze parę wątków, których po prostu nie można nie skojarzyć z polskim podwórkiem:
Dla warszawiaków – burmistrz Belgradu D.Djilas: „Rada miasta podjęła historyczną dezycję, na mocy której metro definiuje się jako niezależny system szynowy”.
Dla kibiców - selekcjoner reprezentacji Serbii R. Antić: „Byliśmy w grupie, w której wszystkie reprezentacje grały w piłkę nożną”.
Dla bibliotekarzy, wydawców i pisarzy - Naczelny Czytelnik RS B.Tadić: „Jesteśmy narodem, który kupuje książki, ale nie czytamy dużo. Nie ma na to wyjaśnienia, to prawdopodobnie część tutejszego temperamentu. Czasem cieszy, a czasem boli, że tak jest”.
Dla naszych polityków i dziennikarzy ku przestrodze – b.redaktorka HTV, członkini HDZ wyznaje jak „przez przypadek” wstąpiła do partii, gdy chciała umówić wywiad z Tudjmanem. Ojcec narodu grał w tenisa: „Po tenisie Franjo (…) zaproponował mi wejście do HDZ. Nie nadawałam temu wielkiego znaczenia, powiedziałam OK., myśląc, że nikt jutro nie będzie o tym pamiętał. Tymczasem, już nazajutrz zadzwonił do mnie ktoś z HDZ, nie pamiętam już kto, i przypomniał o mojej danej Tudjmanowi obietnicy. I tak wstąpiłam, niezupełnie świadomie…” :)
Źródła cytatów: www: e-novine, sarajevo-x.com, net.hr, index.hr, Slobodna Dalmacija, Tanjug, Jutarnji list, Globus;
P.S. A tutaj coś z całkiem innej beczki (choć oczywiście bałkańskiej) http://histmag.org/?id=5027
2 komentarze:
GENIALNE!!!
Hi, hi, nie wiem, czy mam dziękować, bo bohaterowie posta to tacy "genialni inaczej" raczej(sorry za rym:)
ale dziekujemy za odwiedziny:)Pozdrav!
Prześlij komentarz