piątek, 11 lipca 2008

11 lipca 1995

Prof. Janja Beč Neumann jest serbską Żydówką z Vojvodiny, którą opuściła w 1992 r. wraz z 200 tysiącem innych "dezerterów", którzy nie chcieli "strzelać na Dubrovnik i Sarajevo".
Od kilku lat na uniwersytetach w Sarajewie, Dubrovniku, Nowym Sadzie, Kragujevcu, Bolonii, Madrycie, Hamburgu, Buenos Aires i innych miastach prowadzi wykłady pt. "Zbrodnia wojenna, ludobójstwo i pamięć: korzenie zła - chcę zrozumieć".
Od 1992r. bada i pisze o tragicznych wydarzeniach w BiH i ludobójstwie w Srebrenicy, wydała 7 książek o tej tematyce, a w 2005r. wraz z innymi 999 kobietami była kandydatką do Pokojowej Nagrody Nobla.
W zeszłorocznym wywiadzie dla chorwackiego Ferala mówi m.in., że niezdolność zmierzenia się Serbii z bolesną przeszłością blokuje cały region i "że znajdujemy się w stanie, który nazywam banałem obojętności."
Prof. Janja Beč wspominając swoje wykłady w Nowym Sadzie i Kragujevcu zauważa, że nigdzie tak jak tu nie spotkała się z takim brakiem wiedzy i relatywizacją wojennego zła. "Ludobójstwo przede wszystkim myli się ze zbrodniami wojennymi, lub stawia się między nimi znak jedności, a to jest część procesu relatywizacji (...) wyrażanym na różne sposoby, a sprowadzającym się do: tak, ale wszyscy to robili. Drugiej części tego zdania (...), ze zbronie wojenne zdarzały się po wszystkich stronach, ale ludobójstwa dokonano tylko na Bośniakach, już się nie wypowiada."
"Obojętność to reakcja obronna, jak i dwa wiodące w Serbii nurty: racjonalizacja - "wszyscy tak robili" i normalizacja - "a Indianie, a Gułag, a Holokcaust? Według mnie, wyjściem z tego (...) banału obojętności jest powiedzenie: wiedzieliśmy, jest nam przykro, wstydzimy się.(...) To jest minimum. Nie negować, to jest nieprzyzwoite."
Prof. Janja Beč, jako osoba ściśle współpracująca z organizacją "Matki Srebrenicy", wspomina też dzień wydania orzeczenia odpowiedzialności Republiki Serbii w sprawie srebreniczkiej masakry: "Byłam jedyną kobietą przed sądem, która nie doświadczyła tej tragedii. (...) Ale tego 26 marca stojąc tam z nimi doznałam uczucia samodestrukcji, miałam ochotę oblać się benzyną, zapalić i zniknąć. (...) Dziennikarzowi Reutersa powiedziałam, ze zaprosiłabym tych sędziów do mnie na kursy, gdzie pierwsze zdanie wykładu brzmi: Ludobójstwo jest zbrodnią państwa. Nie ma pojedyńczego człowieka, który jest w stanie tego dokonać, bo to złożona operacja.(...) Serbia otrzymała orzeczenie kompromisowe. (...) To, co powiedział patryjarcha Pavle (...):"Powiedziano - nie jesteśmy winni", to nie tak. Sorry, jesteśmy winni, ponieważ temu nie zapobiegliśmy."
"Nie ma złych czasów, wojna nie psuje ludzi, ona tylko pokazuje kto jaki jest. Ponieważ i w czasie wojny byli ludzie którzy pomagali i ratowali swoich sąsiadów, tych "innych"."
I już na koniec: "Trzeba pamiętać, a przy tym dążyć do równowagi. Jeśli w ogóle nie mówi się o przeszłości, jak to się dzieje na tym terytorium od 500-set lat, wtedy tylko kolejne traumy nakładają się na siebie. (...) Ale mówienie tylko o przeszłości nie jest dobre, bo wtedy tracimy energię i czas potrzebne na przyszłość".
"Feral Tribune" 1.06.2007

Brak komentarzy: