niedziela, 14 czerwca 2009

Na Bałkanach bez zmian

Probeharawszy (zbyt) szybko przez krainę kwitnącej arszlamy (to taka sorta czereśni) uprzejmie donoszę, że na Balkanu raczej bez zmian...
Niestety nie da się (tudzież ja nie potrafię) przenieść na bloga ani zieleni, ani Neretwy, ni zapachu kahvy ni ćevapa ni smogu z okolic Zenicy:) itp. niektórym niezbędnych do życia "składników"...
Po raz kolejny za to okazało się, że aby nie wpaść w deprechę po wizycie w Sarajewie należy w te pędy gnać do Mostaru:). Miasto nadal nie ma swojego burmistrza (ma za to nowe\stare gimnazjum przy pl.Hiszpańskim - znaczy się - koniec remontu:), ale mieszkają w min trzeźwo myślący ludzie. Znajomi w Mostarze twierdzą, że BiH się nie rozpadnie, prędzej Dodik wyląduje w kiciu:)
I tej wersji się trzymajmy!:)
Poza tym w BiH okres matur, także w medresach. Odziane w soczystą czerwień hurysy (absolwentki znaczy się:) wyległy na ulice Mostaru. Niejedna polska maturzystka mogłaby przy nich wpaść w kompleksy...
*
*
Jak ogólnie wiadomo opublikowano nowe zdjęcia (w tym video) Ratka Mladića "poszukiwanego" przez Trybunał Haski. Widok świetnie bawiącego się Mladića w otoczeniu bliskich sam w sobie jest oczywiście niesmaczny i porażający, ale czy to naprawdę kogoś zaskoczyło? Jeśli kogoś się szuka tak, by nie znaleźć, to efekt musi być taki jak na "załączonych obrazkach". Najbardziej żal, że tu już nie chodzi o prawdę i ofiary (w tym córkę generała Anę, która zginęła śmiercią samobójczą), ale o doraźne interesy wszystkich zainteresowanych stron, w tym tzw. Zachodu.
To oczywiście mało odkrywcze refleksje, ale można by zadać pytanie, kto tu tak naprawdę gra, a kto tańczy?
*
Cóż, następnym razem w mediach usłyszymy o Bośni zapewne też w kontekście jakiegoś "poszukiwanego"...
A o czym media nie doniosą? Na przykład o tym, że w maju w Belgradzie po raz trzeci odbył się festiwal "Dni Sarajewa w Belgradzie". (Niestety z imprezą minęłam się o kilka dni:(
Organizatorzy, z których większość to organizacje pozarządowe z Belgradu, Saraju, Nowego Sadu i Podgoricy sprowadzili do stolicy Serbii ok.300 artystów, dziennikarzy i aktywistów.
"Zaczynaliśmy przed trzema laty, najpierw goście przyjeżdżali dwoma małymi samochodami, potem kilkoma autobusami, w tym roku przyjechało ok.300 osób" - opowiada "Slobodnej Bosni" kierujący przedsięwzięciem Andrej Nosov.
Problemem wcześniejszych imprez było przede wszystkim to, że skupiały wokół siebie wąski krąg tak samo myślących ludzi. W tym roku festiwal "wyszedł na ulice" miasta. O tym jak potrzebna była ta zmiana świadczą słowa Nosova: "Niedawno przygotowaliśmy ankietę, która pokazała, że niektóre dzieci w Serbii nawet nie wiedzą gdzie leży Sarajewo, co jest porażające" (!)
Przez cztery dni pokazano w Belgradzie filmy dokumentalne i fabularne, koncerty, przedstawienia, odbyły się dyskusje panelowe i happeningi; sympatycznym elementem festiwalu było wzajemne wysyłanie kartek z pozdrowieniami mieszkańców Belgradu i Sarajewa.
:):):)
*

Z kategorii "wizyty": 21.05 BiH odwiedził i w bh parlamencie przemowę wygłosił w-ce prezydent USA Joseph Biden, natomiast ef.Mustafa Cerić w atmosferze konfliktu z miejscowym reisem odwiedził serbski Sandżak.
(Ale o tom może potom...)
*
Z kategorii "plotki": trwa konflikt niejakiego Nemanji Kusturicy z Mokrej Gory z miejscowymi "farmerami", którym słynny reżyser pono ogranicza swobodę korzystania z miejscowych dóbr przyrody, a które Kusturica (jak twierdzi) zobowiązany jest chronić. "Jestem częścią powietrza który wdychacie, dzięki lasom, którę chronię" - stwierdził filozoficznie reżyser.
*
Z kategorii "kultura": na razie tylko we Włoszech i Bośni ukazała się książka włoskiego dziennikarza "jugonostalgika" i wydawcy Piera del Giudice o jego przyjacielu Abdullahu Sidranie - znanym bośniackim pisarzu i scenarzyście (m.in. "Ojciec w podrózy służbowej") i Jugosławii jego młodości. Rzecz nazywa się "Balkanski roman - Sidranova knjiga i knjiga o Sidranovom dijelu" i wygląda baaardzo zachęcająco... Sidran tłumaczy w niej m.in. swoje rozumienie terminu demokracja - "Demokracja jest wtedy, gdy całujesz dziewczynę i nie zastanawiasz się czyja to jest dziewczyna?":)

1 komentarz:

Sylvia pisze...

Ech .. Mostar, Mostar :-) Szkoda, że nie możesz oddać kolorów, smaków i zapachów BiHu .. to wielki minus bloga :) Pozdrawiam z deszczowego Poznania