Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ku.ba śmiechu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ku.ba śmiechu. Pokaż wszystkie posty

piątek, 14 października 2011

Djordje od Panonii po Giewont :)

...czyli zdrady ciąg dalszy, w dodatku z siłami nieprzyjaciela:), z wątkiem bośniackim tym razem jednakowoż.

Bez zbędnych wstępów - dziś będzie o kolejnym "morderstwie" na Yugopolisowej płycie, które dotknęło mnie szczególnie, dotyczy bowiem piosenki Djordja Balasevicia:) "Neki novi klinci", w wersji polskiej (licho raczy wiedzieć czemu) "Morze Śródziemne...".

Przeżyję już tę "wannę Joannę" i pozostałą wesołą yugopolisową twórczość tekstową (sorry za rym:), ale kiedy wysłuchałam tego (Boże wybacz) "Morza Śródziemnego...", które przepłynęło przez Atrakcyjnego Kazimierza (tym razem bez Cyganów, a szkoda...:), zrobiło mi się po prostu przykro...


Nie wiem, co powodowało autorem tekstu (całkiem zacnym skądinąd panem Bryndalem:), ale o Balaseviciu i jego piosenkach nie wiedział zapewne wiele. Nadrabiał wyobraźnią, a zaiste trzeba ją mieć, aby największemu "marynarzowi floty panońskiej" przypisać... wpływy śródziemnomorskie...:). Z warstwą muzyczną i wykonaniem, też według mnie, nie najlepiej i poszę mi wierzyć, ale trwało dobrą chwilę, nim - słuchając polskiej wersji po raz pierwszy - zorientowałam się w którym kościele dzwoni.


Nie będę prezentować całej biografii Balasevicia, bo tutaj nie ma miejsca...:), a podstawowe dane o wojwodziańskim bardzie bez trudu można odnaleźć w internecie. Nie będę się też dłużej pochylać nad swym bólem:) spowodowanym dwukrotnym (i więcej razów nie będzie:) wysłuchaniu "utworu". Jestem pewna, że nikt nie śmiałby zrobić takiego numeru ani Dylanowi, ani Nohavicy pisząc do ich piosenek tekst, który się nijak ma do oryginału i do danego wykonawcy w ogóle...

Tego się nie robi Artyście.


Wobec tego, tak brzmi oryginalny utwór, pochodzący z końca lat 70-tych, kiedy Djordje zaczynał swoją karierę:


*

Balasević, jugosłowiański bard, pieśniarz, poeta, pisarz, aktor, a ostatnio i reżyser, od wielu lat jest także Ambasadorem Dobrej Woli UNICEF. Nie tylko w ramach "ambasadorskich" obowiązków kilkakrotnie odwiedził Sarajewo, koncertując zawsze przy wypełnionej po brzegi sali. Dowód poniżej:


*

Djordje, dla znajomych Djole:), posiada również niezwykłe zdolności aktorskie, zwłaszcza komiczne, które przez jego fanów cenione są na równi z talentem muzyczno-literackim, a jego wybitna koferansjerka jest oczekiwana i oklaskiwana nie mniej niż muzyka.

W sieci krąży kilka naprawdę smacznych "djoletowych" kawałków, stety\niestety dla tego wpisu, po serbsku, więc znajomość języka raczej wymagana. Starałam się wybrać (a wybór jest naprawdę dramatycznie trudny:), jakiś bardziej zrozumiały dla wszystkich. Poniżej próbka balaseviciowych możliwości - rozmowa Djordja z węgierskim celnikiem na granicy, gdy Balasević udawał się na swój koncert do Budapesztu. Zazwyczaj z tłumaczenia kawału wychodzi tragedia:), więc chyba się jednak powstrzymam... (po historii o madziarskim celniku, następuje opowieść o babci artysty, która lubiła oglądać telewizor, choć nie do końca opanowała instrukcję obsługi...:)

*


*

I wreszcie Balasević w najnowszym wydaniu, czyli jako reżyser swojego, jak sam mówi, najdłuższego na świecie teledysku:). Od jakiegoś czasu Djordje promuje film oparty na tekście jednej ze swoich kultowych pieśni "Prica o Vasi Ladackom". W tym też celu 18.11. Balasević po raz kolejny zagości w Sarajewie:). Film nosi tytuł "Kao rani mraz", a grają w nim m.in. Rade Serbedzija i córka artysty Jovana Balasević.

*


*

A na deser cytat jednego z wywiadów z Balaseviciem, w którym opowiada o swej podróży do YU-es-ej:). Djordje znalazł się tam w towarzystwie wielkich gwiazd, jak i on, pełniących rolę Ambasadorów Dobrej Woli; między nimi znalazł się Danny Glover, który dnia pewnego zagaił Djordja z typowym amerykańskim optymizmem: "Jak się masz?", "Lepiej niż na to wyglądam" - oparł Djole z typowo bałakańską szczerością:). "A skąd jesteś?" - dociekał aktor, na co Djole, że z terenów byłej Jugosławii. "O, Jugosławia! Byłem niedawno w Pradze", odparł był Glover. Kiedy Djordje uświadomił sympatycznemu Amerykaninowi, że Praga i Jugosławia to niezupełnie to samo, Glover powiedział: "Ta Europa jest taka mała, można ją szybko przejechać motorem". Na to Djordje: "Właśnie, ja do Pragi zawsze jeżdżę na motorze":)

*

Tym optymistycznym akcentem i krótką lekcją o różnicach między perspektywą amerykańską i serbską zakańczam.

c.d. ględzenia nie będzie:)



czwartek, 18 sierpnia 2011

Bośnia i Hercegowina dla początkujących

Za portalem radiosarajevo.ba podajemy pyszny kawałek autorstwa bośniackiego fotografa Igora Kapetanovicia.
Oparte na faktach, autentycznych...:)

http://youtu.be/8JKLg7pElqo

poniedziałek, 14 lutego 2011

Całe życie z wariatami...

Luty miesiącem kolejnej rocznicy. Rocznicy Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Sarajewie ('84). Niniejszym proponujemy krótką podróż sentymentalną i przypominamy (tym, co już na świecie byli) tudzież przedstawiamy (tym, co przyszli na świat już po) uroczystość otwarcia igrzysk. Wcale nieprzypadkowo zestawiamy to wydarzenie z wydarzeniami mającymi miejsce niewiele lat później, przedstawionymi symbolicznie w krzywym, surrealistycznym zwierciadle niezastąpionych Nadrealistów, którym tego roku stuknęło 30 lat od momentu powstania!
(o historii kultowej grupy można poczytać w odcinkach na e-novine, a i o ZIO nie zapomniano:)
*
*
Ech, łza się w oku kręci...
*
*
A tu, co nam zostało z tamtych czasów... Całe życie z wariatami...:)

wtorek, 8 lutego 2011

Nie deptać BeHara!:)

*
Ma Kraków swój Kazimierz, ma Wrocław Dzielnicę Czterech Świątyń, ma i Sarajewo... Park Mniejszości Narodowych!
Jak podał dziś portal radiosarajevo.ba, władze Sarajewa postanowiły oddać szacunek wszystkim 17-stu mniejszościom narodowym zamieszkującym BiH. Dlatego też niewielki obszar w centrum miasta (naprzeciw hotelu Bristol) nosi oficjalnie taką właśnie nazwę.
Nic to, że od wyroku w sprawie Finci-Sejdić, jaki wydał strasburski sąd dwa lata temu, bośniacko-hercegowińskie mniejszości nadal pozbawione są podstawowych praw wyborczych, ważne, iż rzeczone mniejszości zyskały wreszcie swoją przestrzeń gdzie, jak podumowaly e-Novine, "mogą uprawiać jogging":)
My, puentując wiekopomne to wydarzenie, jednocześnie świętując SETNY WPIS na blogu, samowolnie (dość tej dyskryminacji!!:) obdarzyłyśmy stosownym mianem nasz skrawek BiH:)
Jedna z autorek wypatrzyła i sfotografowała odpowiednie miejsce, druga zaprojektowała niezbędną tablicę.
Uprzejmnie prosimy - "Nie deptać BeHara"!:)

piątek, 29 stycznia 2010

Złoto(yu)ści

Tak, tak, wiem, święta się skończyły:).
Dlatego postaram się nadrobić choć parę spraw, które od miesiąca zalegają w mojej bh. podświadomości.
Na początek wątek humorystyczny, bo oto - jak co roku – oddano „hołd” złotoustym z republik byłej Yugi. Tradycję przyznawania tytułu „Shit of the Year” kontynuuje (jeszcze istniejący) serbski portal e-Novine, następca nieśmiertelnego chorwackiego tygodnika „Feral Tribune”.
Podobnie jak w Polsce (np. podczas radiowego plebiscytu Srebrne Usta) politycy z regionu b.Yugi otrzymują zaszczytny ten tytuł za dokonania na polu...hmm lingwistycznym (?). Dla niektórych, jak się okazuje pod koniec roku, po przeliczeniu głosów czytelników, jest to pole minowe:). Bo, jak wszystko na Bałkanach, także, za przeproszeniem – refleksje i słownik bh polityków odznaczają się większą… nazwijmy to – soczystością, a i przedmiot „refleksji” też raczej poważniejszy niż u nas. Wobec czego częściej jest straszno niż smjeszno; a natężenie głupoty – nie mniejsze (ale i nie większe śmiem twierdzić) niż gdzie indziej.
*
Przezacny plebiscyt obserwuję od dobrych paru lat, donoszę więc, że tym razem palma pierwszeństwa przypadła premierowi Miloradowi D., księciu z Laktaša, mistrzowi mowy i bośniacko-hercegowińskiej myśli społeczno-politycznej, który na wyróżnienie zasłużył sobie komentarzem do wydarzeń mających miejsce podczas ostrzału Tuzli 25.05.1995r. Zginęły wówczas 71 osoby, a 240 ciężko raniono. Winny stanął przed sądem i otrzymał wyrok. Ale Dodik – on to potrafi – nazwał rzecz po imieniu – to była prowokacja! Podobnie jak w przypadku „zainscenizowanej” (?!) masakry na Markale, tak i tu – premier RS wie to na pewno – Muzułmanie pozabijali się sami.
Na podium jednak Dodik nie stanął sam. Całkiem niedaleko uplasowali się m.in.: były sędzia chorwackiego Trybunału Konstytucyjnego Vice Vukojević (podejrzany za gwałt na Bośniaczce - dodajmy), który dokładnie w dniu pamięciu o Holokauście wsławił się stwierdzeniem, że „obozem w Jasenovcu kierowali Żydzi”; oraz prezydent Serbii Boris Tadić, który wzruszył czytelników portalu swą troską i zapobiegliwością w ściganiu zbrodniarzy wojennych: „Każdego dnia swoje codzienne obowiązki rozpoczynam od rozmyślania i pracy nad schwytaniem Ratka Mladicia i Gorana Hadžicia”. :)

Jednak, „seratorem” roku (to nie ja wymyśliłam, to Petar Luković:) został bezwzględnie Milorad Dodik, o którym w zeszłym roku pisano najczęściej. Poza nim, z kronikarskiego obowiązku odnotujmy też nominację Emira Nemanji Kusturicy (za tłumaczenie, jak to nie wyrzucił z domu i nie zabrał chorwackiemu dziennikarzowi taśmy z wywiadem, oraz nie został ochrzczony kilka lat temu a jeszcze jako niemowlę), oraz zacytujmy niepodrabialnego burmistrza Splitu Żeljka Keruma (to coś między Palikotem a Lepperem) - „Klnij, a świat cię zrozumie”; a już na pewno powinien zacząć się bać Lech Wałęsa ze swoim „za a nawet przeciw”, bo Żeljko (tu akurat wypowiadając się o wyborach lokalnych w Dubrovniku) nie żartuje: „(…) Obywatele wybiorą (…), czy będzie to ktoś kto naprawdę służy mieszkańcom, czy ktoś, kto jeszcze wczoraj twierdził, że Chorwacja była agresorem w BiH.(…) Dubrownickie wybory to wybory za Chorwatami w BiH i przeciw Chorwatom w BiH” :)
*
Trzeba przyznać, że z roku na rok nominowane i nagradzane wypowiedzi mają coraz większy ciężar gatunkowy. Łza się w oku kręci na wspomnienie byłej burmistrz Dubrovnika p. Dubravki Šuicy, która z właściwym sobie wdziękiem potrafiła przed paroma laty rzucić od niechcenia - „Kanalizacija je proces koji teče”:) (dosł. „Kanalizacja to proces, który płynie”, niedosłownie a z sensem – „który jest w toku, który trwa”) komentując, wciąż aktualną, sytuację pozbawionych kanalizacji mieszkańców Starego Miasta w przezacnej Raguzie. (W tym samym mniej więcej czasie pani burmistrz zaangażowała się w generalny remont dubrownickiego ratusza, którego ozdobą są ponoć pozłacane muszle klozetowe…:) No i czyż to nie prawdziwa „perła Adriatyku”?
Ale, w tym roku pani Šuica ma poważną konkurencję w postaci burmistrza samego Belgradu p.Dragana Djilasa, który w niczym nie ustępując koleżance z Chorwacji rzekł był: „Moim zadaniem jest, by jak nawięcej mieszkańców miasta wiedziało co to takiego kanalizacja”.
*
Nie potrafię nie wspomnieć też o, moim zdaniem absolutnej klasyce myśli inżynieryjnej, zaklętej w stwierdzeniu jednego z chorwackich „budowniczych” dalmatyńskiej infrastruktury, w tym mającego (skuś baba na dziada:) powstać mostu Kopno-Pelješac. Cytuję z pamięci: Most (co istotne - mający w zamierzeniu ominąć lądowe i morskie terytorium BiH dzielące Chorwację na dwie nierówne części), a więc: „most naprawi błąd, która zrobiła natura stwarzając wyspy”:):):)
Nazwiska autora tej „skrzydlatej” myśli („krilaticy” jak mówią na Bałkanach) nie pamiętam, ale okazuje się, że wątek podjął w tym roku chorwacki dyrektor Instytutu Budownictwa, budowniczy od kołyski – Jure Radić. Uwaga, będzie wątek bośniacki: „Jeszcze jako dziecko ciągle budowałem na podwórku mostki i drogi. Na maturze wylosowałem pytanie z literatury – Most na Drinie”:):):)


*
Kadr z kultowego „Gori vatra!” – kopalni kultowych cytatów:)
http://www.srbovanje.com/
*
Inwencją w tym roku popisali się także Miroslav Ćiro Blažević, selekcjoner reprezentacji BiH, tłumacząc się z twierdzenia, że chce być pochowany obok Tita:) („Gdybym powiedział coś takiego, moja matka wstałaby z grobu i dałaby mi w pysk”), oraz slawoński „heroj a ne zločinac” (czyt. odwrotnie) – Branimir Glavaš: „Krew nie woda”.
Swoje pięć minut mieli także serbski minister ekonomii Mladan Dinkić przywołując do porządku protestujących i blokujących komunikację w mieście pracowników „Beogradjanki”: „Wyobraźcie sobie, jak by to było, gdyby ministrowie kładli się na szynach?” Słodka perwersja – podsumowały e-Novine:)
Do zeszłorocznych, cytowanych wyżej, słów „czyhającego” na Hadžicia i Mladicia prezydenta Serbii, dołączył ze swą złotą myślą i prokurator V.Vukčević - „To nie tak łatwo znaleźć tych ludzi, to duży kraj, zwłaszcza Belgrad”. :)
*
To tylko niektóre z wytworów politycznej wyobraźni „elit” byłych
jugosłowiańskich republik, a to duże republiki, zwłaszcza BiH…:)
Poniżej, jako pointa, jedno z bardziej błyskotliwych haseł autorstwa anonimowego tzw. statystycznego obywatela…



Tylko 4 mln ludzi ma szczęście mieszkać w BiH,
pozostali nie mają tego szczęścia…
Ale mają wszystko inne.
http://www.srbovanje.com/


*
Źródło: e-novine, srajevo.x-com;





poniedziałek, 7 grudnia 2009

I smieszno i straszno, czyli przerywnik jugonostalgiczny...

*
:)
Dlaczego Jovanka sprzedała pług?
Bo Stary (Tito znaczy się) sprzedał ziemię.

:)
Nauczył się Slobo od Starego, więc dzwoni z Dayton do Miry: „Ziemię sprzedałem, zobacz, co da się zrobić z bydłem”.

:)
Jeździ Tito po serbskich wsiach, patrzy a tu wieśniak męczy się i orze ziemię drewnianym pługiem, rozkazuje towarzyszom: Kupić mu traktor!
Na drugi dzień zadowolony Tito widzi wieśniaka na traktorze, podchodzą do niego towarzysze Tity:
- Może byś tak podziękował za traktor?
Wieśniak:
- A komu?
Na co Tito:
- Temu, za którego walczyłeś na wojnie.
Wieśniak:
- Wybacz Draža, nie poznałem cię!

:)
Tito i towarzysz Džemal Bijedić siedzą na uroczystej kolacji. Wszyscy jedzą normalnie, tylko Džemo drobi jedzenie placami. Widząc to Tito mówi mu po cichu:
- Nożem, Džemo, nożem!
Džemo chwyta nóż i tak samo cicho:
- Kogo, towarzyszu Tito, kogo?

:)
Leży Tito na łożu śmierci w Ljubljanie. Przychodzi do niego towarzysz Stane Dolanc w odwiedziny i pyta:
- Jak się czujesz Stary?
Tito zaczął się dusić i charczeć. Stane pyta:
- Co ci jest, Stary?
Tito pokazuje ręką, żeby mu podać ołówek i papier. Stane podaje, Tito nabazgrał coś na papierze i umarł.
Stane czyta: Złaź z respiratora, koniu jeden!

:)
Co śpiewają mrówki na Dedinju?
„Jesteśmy Tita, Tito jest nasz”.

:)
Towarzyszka Milka Planinc przyszła na grób Tity, oddaje mu cześć minutą ciszy, kiedy z grobu dobiega ją głos:
- Milkooo, Milkooo! Przyprowadź mi białego koniaaa…!
Milka struchlała i pobiegła po Stane Dolanca:
- Stane, Stane, Tito do mnie przemówił z grobu!
- Nie chrzań – odparł Stane, ale razem z Milką przybiegł na grób, staje i słucha…
Po minucie odzywa się Tito:
- Milkooo, mówiłem ci – białego konia, nie hipopotama!

*(słówkiem wyjaśnienia - hipopotam – serb.\chorw. – nilski konj:)

:)
Chodzi sobie towarzysz Tito z delegacją po Zagorju, zobaczył to jakiś wieśniak i zaczął jeść trawę przy drodze licząc na wzruszenie Marszałka. Wyprzedził ich i jeszcze usilniej je tę trawę tak, aby widział to Tito. Ten spojrzał na niego i mówi:
- Słuchaj stary, idź na łąkę... tam jest lepiej. Tam rośnie koniczyna.

:)
Tito po przebudzeniu widzi przed swoim Białym Domem wypisane moczem – TITO. Szybko wysłał to do analizy, wynik przyszedł od razu:
Narzędzie – Džemala Bijedicia, charakter pisma – Jovanki Broz.

:)
W pewnej dalmatyńskiej wsi dzieci śpiewały piosenkę:
„Kupit ćemo Titi „fiću”, a mercedes Ante Paveliću” (tłum. „Kupimy Ticie małego fiata, a mercedesa Paveliciowi”:)
Dowiedziała się o tym policja, więc pewnego dnia przyjeżdżają do wsi i spotykają jakąś babinkę:
- Babciu, a wiesz ty może, które to dzieci śpiewają „Kupit ćemo Titi fiću, a mercedes Ante Paveliću”?
- Ach, co te dzieci znowu wymyśliły, skąd u nich pieniądze na tego mercedesa?






czwartek, 23 kwietnia 2009

"Budujemy nowy most, jeszcze jeden nowy most..." Tudzież piramidę:)


Wbrew poczynaniom czołowych "dekonstruktorów" BiH narody próbują żyć w miarę normalnie, a i kulturalnie przy okazji.
W Mostarze dziś dobiega końca festiwal "Budujemy mosty, nie mury" ("Gradimo mostove, a ne zidove"). Od 18-go kwietnia do dziś w stolicy Hercegoviny spotkali się młodzi ludzie ze wszystkich byłych republik jugosłowiańskich, oraz z Kosowa, Norwegii i USA. W ramach festiwalu miały miejsca m.in. szkolenia o prawach człowieka i globalnym porozumieniu, wystawy młodych fotografików, malarzy, akcje uliczne, koncerty.
Organizatorami zacnego przedsięwzięcia były m.in. oddziały Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka BiH, Serbii, Czarnogóry, Macedonii i Norwegii.
Jak wiadomo mostów ci w Mostarze dostatek, ale nigdy dość! Zwłaszcza takich, które zamiast dzielić - łączą...
*



...i po tej jakże głębokiej refleksji:) i epokowym odkryciu przejdźmy do odkryć archeologicznych, które od lat paru przysparzają BiH autetycznego rozgłosu.
Mowa ni mniej ni więcej tylko o "piramidach słońca" w Visoko pod Sarajewem, bo oto rozpoczął się kolejny (czwarty) sezon prac wspieranych dzielnie przez władze, w tym przewodniczącego gminy Visoko, który wydzielił z budżetu gminy 150tys.KM na budowę infrastruktury turystycznej w powstającym Parku Archeologicznym - Bośniacka Piramida Słońca.
Założyciel fundacji o tej samej nazwie i główny odkrywca piramid Semir Osmanagić na konferencji prasowej zaprezentował rezultaty analizy próbek ze stalaktytów i stalagmitów pochodzących z komleksu podziemnych tuneli pod Visoko.
Uwaga - wątek polski! Analiza została przeprowadzona w Instytucie Śląskim w Katowicach, którego specjaliści określili wiek próbek na 5.000 lat!
(Nawiasem mówiąc, gdyby Osmanagić dokopał się do Katedry Wawelskiej i grobu Jadwigi - po matce Kotromanić - to by dopiero był wątek polski:)
"W ten sposób określono minimalny wiek tuneli i wyeliminowano twierdzenia niektórych naukowców, że pochodzą one z czasów średniowiecza. To, co znajduje się pod bośniackimi piramidami, przewyższa wiekiem wszystkie znaleziska na terenie BiH" - twierdził na konferencji zadowolony Osmanagić. Przedstawił też rezultaty badań kamiennych bloków, które "są blokami betonowymi wysokiej jakości", cokolwiek to nie znaczy... :)
Prócz tego odbyła się konferencja naukowa, zawody w łowieniu ryb, farting, zjazd motocyklistów, koncerty gwiazd pop i ...rewia mody:)
*
Jak jest naprawdę, tego i sam Allach nie wie...:); dwa lata temu Sarajewo odwiedzili eksperci z Kairu - "Coś w tym jest" - ponoć stwierdzili filozoficznie:).
Sam upór Osmanagicia jest godny podziwiu. Nie zrażają go kolejne afery związane z odkryciem i jego osobą, ani "piramidalne" złośliwości rodaków (próbka poniżej):
a zdjęcia można znaleźć tutaj:
*
*Co to jest - wielkie, a tego nie widać? - Piramida w Visoko.
* Dlaczego bośniackie piramidy są starsze od tych w Egipcie? - Bo kiedy w Bośni budowali piramidy, w Egipcie czekali na zezwolenie na budowę.
*Najpopularniejsze imie męskie w Visoko? - Piramidin.
*Kim byli Egipcjanie? - Uchodźcami z Visoko.
*Dlaczego Osmanagić nie zdradza co się znajduje w piramidach? - Bo wszystkie napisy są cyrylicą.
*Jak Bośniacy nauczyli się budować piramidy? - Pracowali w Egipcie na "bauszteli".
* Nowa bośniacka solmizacja? - DO-RE-PI-RA-MI-DA-SOL-LA-SI-DO.
*Wychodzą dwie mumie z piramidy w Visoko... rozgladają się dokoła i jedna pyta drugą: A orientujesz się może, czy czas tutaj poszedł do przodu czy się cofnął?
* Przed wieloma laty żyło sobie dwóch braci - Ramiz i Ramzes. Ramiz został w Visoko a Ramzes wyruszył do Egiptu.
*Jeśli się okaże, że piramida nie istnieje, zbudujemy jeszcze jedną - jeszcze starszą.
*
To oczywiście Mostar i Nowy\Stary Most

czwartek, 2 kwietnia 2009

kuBA. śmiechu!

Potral pincom.info chciał zabłysnąć dowcipem, z okazji wczorajszego Prima-Aprilis rzecz jasna, więc na swojej stronie dużymi, czerwonymi literami (czyt. grubymi nićmi) obwieścił jakoby do Sarajewa miał przybyć sam prezydent Barack Obama, który miałby wpaść na chwilę do stolicy BiH w drodze (ach, ta amerykańska fantazja) do Czech!
Cała operacja oczywiście jest ściśle tajna (czyt. wie o tym tylko "pincom":).
Ale... znalazł się ktoś, kto się nie zna na żartach. Mianowicie sam prezydencki rzecznik, niejaki p. Gibbs, który osobiście z pincomem się skontaktował i pincomowi wieści owej szerzyć zakazał: "Immediately (to słowo pincom, przypuszczam w konwencji 1-kwietniowej przełożył jako "chwilowo") remove your article about president's Obama visit to Sarajevo!" - ponoć zagrzmiał mr Gibbs.
Portal (ponoć) próbował wyjaśnić panu Gibbsu:) dziwne europejskie zwyczaje o antycznych korzeniach, ale jak wiadomo amerykańska pamięć nie sięga tak daleko i rzeczony rzecznik z amerykańską prostolinijnością atakami NATO biednemu pincomowi zagroził:)
"Jao, jesteście ważnym portalem. Podziwiam was" - napisał "fan", a inny dorzucił: "Zresztą, Gibbs często zagląda na pincom, by sprawdzić co się dzieje w drogiej mu BiH, musiał być w szoku, gdy to przeczytał".
*
To niesprawiedliwe - pincom chciał zażartować, ale mu nie wyszło, podczas gdy inni mówią całkiem poważnie i...
Przy okazji - Pincom strzelił sobie prima-aprilisowego samobója i na tej samej stronie opublikował konkurencyjny "żarcik" "z tamtego świata" (czyli z Banja Luki). Okazało się że i tym razem Dodik i ekipa byli lepsi, a wszystko dlatego, że zastosowali się do wyżej wspomnianej zasady.
W czym rzecz? Jak wiadomo słowa takie jak "republika" i "serbska" wywołują w Sarajewie reakcje alergiczną. W zawiązku z tym, by ulżyć cierpieniom kolegów z FBiH naczelni "dermatolodzy" RS stwierdzili, że niezbędna jest nowa forma organizacji Republiki Serbskiej, a tym samym i nazwa. Zaproponowali więc, by entitet postarał się o status ... księstwa i zmianę nazwy RS na Księstwo Serbskie, dołączając do innych tego rodzaju zacnych form państwowych w Europie!
"Dodo! Właśnie mi się nudziło, ale chwała Bogu, na ciebie zawsze można liczyć...(...)"
"Jakie księstwo? Ze 100tys. traktorów i tylko jednym koniem?!"
"Książę Milo z Laktasza, szlachcic, prawdziwy arystokrata o kulturalnych manierach i uprzejmym sposobie bycia, na pierwszy rzut oka wygląda jakby wyszedł Izby Lordów, póki nie przemówi po angielsku..."
To oczywiście bezlitośni internauci.
Jasne, a RS będzie teraz służył jako skrót nowego urzędowego języka księstwa - Royal Serbian.
*
Oczywiście można by rzecz zamknąć stwerdzeniem, że pincom zrobił (jak to ma w zwyczaju) z muchy słonia, gdyby nie wcześniejsze wypowiedzi Dodika, który już w lutym br. zaproponował (kulturalnie i uprzejmie ofkors:), by z BiH uczynić federację państw, a prezydent (jeszcze) RS i jak sie okazuje - nadworny "filolog" kraju Rajko Kuzmanović już kombinuje nową dla państwa nazwę: Savezna Republika Bosna i Hercegovina lub Federalna Republika Bosna i Hercegovina.
*
Tylko nie wiadomo - śmiać się czy płakać?

poniedziałek, 29 grudnia 2008

O czerwonym diable opowieść noworoczna

Czy Azriji Mahmutović, dyrektorce „Dzieci Sarajewa”, instytucji sprawującej pieczę nad sarajewskimi przedszkolami też kiedyś naraził się Dziadek Mróz? Nie wiemy. Wiadomo jednak, że Azrija Mahmutović naraziła się niedawno setkom sarajewskich dzieci, młodzieży i dorosłych. I Dziadkowi Mrozowi też.

Dyrektorka zabroniła spotkań Dziadka Mroza z małymi sarajewianami w przedszkolach, uzasadniając swą decyzję brakiem islamsko-bośniackich korzeni w życiorysie poczciwego staruszka z siwą brodą.

Nie da się ukryć; nie jest on raczej muzułmaninem. Nie przeszkadza to jednak setkom mieszkańców Sarajewa różnych narodowości, którzy dzisiaj zebrali się na pokojowej demonstracji w obronie Dziadka Mroza, na placu przed katedrą. „Dziadek Mróz nie pyta kto jest kim, wszystkie dzieci są dla niego takie same”, powiedziała przedstawicielka rodziców przedszkolaków, Vesna Vlašić-Jusupović. Wobec decyzji Mahmutović ostro zaprotestowała w sobotę (27.12) „Nasza Partia” (patrz: beharli.blogspot.com 11.04.2008;), głosząca idee tolerancji i pokojowego współistnienia kultur BiH. „Nasza Partia” w wydanym oświadczeniu, zażądała natychmiastowego usunięcia Azriji Mahmutović ze stanowiska, odwołując się do porównania jej działań z reżimem totalitarnym.

O Dziadka Mroza zawalczyli też bośniaccy kombatanci przynosząc na dzisiejszą demonstrację transparent z hasłem: „Kim jest ten, kto zakazał dzieciom Dziadka Mroza? Chcemy przyspieszonych wyborów w BiH! Żądają tego zdemobilizowani żołnierze!”

Sam Alija Izetbegović tymczasem, określił niegdyś postać staruszka roznoszącego prezenty na Nowy Rok „komunistycznym wytworem”. Tak samo zresztą mnie samej przedstawiono Dziadka Mroza, gdy byłam mała (dodając: „ruskim”). Nie zmienia to jednak faktu, że ani ja, ani wiele innych polskich dzieci nie byliśmy pozbawieni prezentów – od św. Mikołaja. Dzieci bośniackich muzułmanów mają pecha w tym względzie. (Nie pomoże tu nawet fakt, że św. Mikołaj pochodził z terenów dzisiejszej Turcji;)

Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło. W całej awanturze wyłoniła się noworoczna nadzieja dla Sarajewa. Wobec dążeń muzułmańskich nacjonalistów do stworzenia „czystej”, nowej tradycji, mieszkańcy miasta pokazali, że duch wieloetnicznego Sarajewa jeszcze całkiem nie wymarł. Sarajewianie chcą tego, co łączy, co jest symbolem wspólnej radości.


Źródła: Sarajevo-x.com, pincom.info, 24sata.info, nasastranka.ba

sobota, 22 listopada 2008

Nie samym Dodikiem człowiek żyje...

To w ramach nadrabiania zaległości w pisaniu na bardzo poważne tematy:

:)
Mujo ściąga skarpety u ortopedy:
- Fuj! Ale panu śmierdzą nogi!
- No, lekarz ogólny też tak mówił, ale chciałem znać zdanie specjalisty...

:)
American airport. Immigration office:
-Name?
- Mujo.
-Sex?
-Twice a day.
- I mean male or female?
- No matter male or female, twice a day...

:)
Mujo rozwodzi się z Fatą, sędzia czyta orzeczenie:
-Sąd zdecydował przyznać Facie alimenty w wysokości 300KM.
Mujo:
- To miło z pana strony, jeśli trzeba mogę coś dorzucić.

:)
Mujo rozwiązuje krzyżówkę:
-zwierzątko z domkiem (6 liter) PIESEK
-patrz obrazek (5 liter) WIDZĘ
-element przborów do jedzenia (3 litery) ZAB
-dziecko płci żeńskiej (3 litery) ONA
-najmniejsza liczba trzycyfrowa (3 litery) 000
-inicjały poety Jesienina (2 litery) PJ
-postać z Biblii (3 litery) POP
-wspólnota żony i męża (10 liter) MIESZKANIE
-produkt z kury (4 litery) ZUPA

:)
Jedzie facet autostradą, po chwili staje w wielkim korku, mija pół godziny, godzina..., po jakimś czasie podchodzi Mujo:
- Mujo, co tu się dzieje?
- Jakiś wariat porwał prezydenta i żąda 10mln Euro okupu, a jak nie dostanie to poleje prezydenta benzyną i podpali, więc chodzę i zbieram na pomoc...
-A po ile ludzie zwykle dają?
- No, tak po 4-5 litrów...

:)
Przychodzi Mujo po małego Hasę do przedszkola:
- Przyszedłem po Hasę.
- Po którego? Mamy tu chyba 5-ciu.
- Obojętnie. I tak go jutro zwrócę.

:)
Po miesiącu śpiączki Mujo budzi się i woła Fatę:
- Fato, podejdź, muszę ci coś powiedzieć.
-Co takiego Mujo?
-Pamiętasz, jak straciłem pracę i wszyscy się ze mnie śmiali, a tylko ty byłaś przy mnie?
-Pamiętam Mujo...
-A pamiętasz, jak załozyłem firmę, która zbankrutowała i wtedy też tylko ty byłaś przy mnie?
-Pamiętam Mujo...
-A pamiętasz jak miałem wypadek i siedziałaś przy mnie w szpitalu?
-Pamiętam Mujo...
-A pamiętasz, jak byłem ranny i wtedy też byłaś ze mną?
-Pamiętam Mujo...
-I wiesz Fato, co zrozumiałem?
-Co kochany?
- Fato! Przynosisz mi pecha!!

:) A to niestety muszę w oryginale:
Dolazi Mujo kući i pita zenu:
- Gdje su deca?
-Na engleskom.
-Pa dobro onda, where are the children?

:) I mój ulubiony:
Bio Mostarac kod zubara. Pošto zubar završio posao kaže mu da taj dan ne smije ništa jesti na desnoj strani.
Ode Mostarac na lijevu i pojede burek...

sobota, 6 września 2008

Wszystkie znaki pod ziemią i na niebie

Do kasy i do różańca...

Zacznijmy od nieba, bo tym razem wieści płyną z Watykanu.
Jak donosi sarajevo-x.com, Benedykt XVI robi porządek z Medjugorje! Niedawno suspendował duchownego z Medjugorja , który twierdził, że Matka Boska pokazała mu się ... 40 tysięcy razy! Hercegoviński franciszkanin Tomislav Vlašić był głównym "przywódcą duchowym" szóstki (wówczas, czyli w 1981r.) dzieci, którym podobno ukazała się Gospa. Prócz przewodnictwa duchowego, zajmował się i tzw."widzących" PR-em i skutecznie "objawienie" promował, czego efektem nie tylko miliony pielgrzymów co roku nawiedzających hercegowińską wioskę, ale tzw. dobry stan posiadania "widzących" i innych...
Sam Vlašić, jak wieść gminna niesie, dorobił się potomka i wyemigrował do Włoch, gdzie kierował stowarzyszeniem "Królowa Pokoju".
Już kilka lat temu (nie po raz pierwszy) niektórzy bh biskupi skarżyli się papieżowi na "medjugorskie kłamstwo". Biskup Mostaru Ratko Perić, który od samego początku, konsekwentnie wyraża swój negatywny stosunek do tego zjawiska, stwierdził nawet, że widzi w tym rękę szatana. Jego słowa powtórzył niedawno bp Andrea Gemma, co zresztą wywołało fale oburzenia wśród wiernych, także chorwackich, choć oficjalnie wiadomo, że medjugorskie "objawienia" nie są przez kościół katolicki uznawane za prawdziwe, a chorwaccy franciszkanie (przynajmniej mnie) od lat kojarzą się głównie z przykładami jawnego nieposłuszeństwa wobec Kościoła.
A co ludzie gadają?
"...mnie się ukazało na Trebeviciu 100 KM..."
"Odkąd jestem na diecie, ciągle mi się ukazują pita i ćevapy..."
I dalej w ten deseń :), ale jest i głos rozsądku: "...niech chociaż podatki płacą" - nie jest bardzo odkrywczym spostrzeżeniem, że Medjugorje to w biednej BiH przede wszystkim doskonały biznes. "Mamy Gospę, mamy piramidy! Dopóki je mamy, świat będzie z uśmiechem zostawiał u nas pieniądze".
Jak zawsze nie zabrakło refleksji politycznej: "Gdyby wam się ukazał ban Kulin, albo ban Stjepan Kotromanić, pewnie Miloseviciovi nie ukazałaby się Wielka Serbia, a Tudjmanovi Wielka Chorwacja..."
A cóż na to Gospa? Odpowiedź przyszła kilka dni temu:)
"...w jednej chwili siła wstrząsu rzuciła mnie z łóżka na szafę, gdy ta się zatrzęsła, spadłem na stół i nogą zahaczyłem o telewizor, który spłonął na miejscu (...) i tylko patrzeć jak szafa mnie wciska w ziemię całym swym ciężarem, już myślę: koniec, wszystkie obrazy z dzieciństwa i życia przeleciały mi przed oczami; mówię sobie: TO JUŻ KONIEC! I wtedy nagle pojawił się SUPERMAN!
Resztę znacie... :):):)"
"Nie kłam, wczoraj rano nie pracowałem, wolne miałem" - odparł Superman:)
Ta wesoła wymiana zdań dotyczy trzęsienia ziemi, które kilka dni temu miało miejsce w Sarajevie. Epicentrum znajdowało się 7km pod miastem, siła wtrząsu równe 3, czyli jak stwierdzili sesjmolodzy - niewielka.
Czy było to ostrzeżenie z nieba? Dla tych co tak świat widzą i owszem, niektórzy forumowicze widzieli w tym karę za grzechy popełnione na ich narodzie przez inny naród... itd. itp., a jedna z wypowiedzi zabrzmiała niemal jak metafora bośniackich podziałów: "... ostrzegano nas, że w ciągu 100 lat Sarajevo nawiedzi trzęsienie ziemi, które zmiecie połowę miasta. (...) Sarajevo znajduje się na płycie tektonicznej, w której jest pęknięcie, więc można się tego spodziewać..."
A juści że można! I to nie za sto lat. Już za kilka tygodni w Sarajevie odbędzie się pierwszy Queer Festival - to taki festiwal równości, także homoseksualnej, a poza tym - oby do wyborów!:)

środa, 14 maja 2008

Nie tylko Lepper ma kłopoty ;)

Pewien pasterz z miasteczka Gornji Vakuf, Nedžad G. (lat 37) został zatrzymany przez policję, ponieważ próbował zgwałcić w miejscu pracy pasterkę S.P. (lat 26) z Zenicy, zamieszkałą w Kupresie. Do zdarzenia doszło 6 maja b.r.. Dziewczynie udało się obronić, po czym przez telefon komórkowy wezwała policję. Zeznała, że nigdy wcześniej nie widziała Nedžada G.

Pasterz i pasterka pracowali przy wypasie bydła w miejscowości Brda, gmina Kupres. On na jednej części pola, ona na drugiej.

(Źródło: pincom.info)