Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kaszenka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kaszenka. Pokaż wszystkie posty

sobota, 17 marca 2012

Traj not tu bi hermetik

Przez wzgląd na ulubioną destynację Tvrtka I i hercega Stjepana wklejamy sąsiadów :)
A zresztą Rambo jest ogólno-yugo i na pewno będzie też hitem 2012 w BiH ;)



Kiedyś już miał ciągoty do evroviziji......:)

wtorek, 14 lutego 2012

Miss Sarajevo w twoim pokoju


Jeżeli chcecie mieć na własność Miss Sarajevo, wystarczy trochę pieniędzy i wyprawa do sklepu z dobrym dizajnem. Najnowszym dizajnem podkreślmy, bo Miss Sarajevo, czyli sofa, została zaprojektowana w 2011 roku przez Karmelinę Martinę dla włoskiego Moroso.

Karmelina Martina, młoda i bardzo zdolna projektantka urodziła się w Sarajewie, ale mieszka i pracuje we Włoszech, w Udine. Studiowała we Florencji wzornictwo przemysłowe, które skończyła z wyróżnieniem w 2001 roku. Od 2006 roku pracuje dla prestiżowej firmy meblarskiej Moroso, ale oprócz tego projektuje także biżuterię, lampy i wnętrza prywatne.

Inspiracją dla Karmeliny przy projektowaniu sofy Miss Sarajevo było oczywiście cudowne miasto rodzinne i jego wielokulturowe dziedzictwo z dominującym akcentem otomańskim. Miss – bo charakter sofy jest bardzo kobiecy. Sama projektantka mówi o swoim dziele, że w kanapie żyje świat pokoi z aromatem tureckiej kawy, pokoi z koronkowymi ornamentami, wełnianymi, włochatymi narzutami (jambolije), rzeźbionymi drewnianymi stołami i nieskończoną różnorodnością ręcznie robionych obrusów, serwetek, które je pokrywają.


Kanapa ma bardzo prostą linię, równe, niskie poduszki, co nasuwa skojarzenia z sećiją. Całość, wraz z metalowymi nóżkami ma równocześnie nowoczesną formę i podstawową uniwersalną biało – beżową kolorystykę. Tapicerka ma kilka wersji, oprócz wspomnianej w stonowanych barwach możemy wybrać także wersję z pokryciem poduszek w kolorze czerwonym ze szlaczkami, nasuwającym skojarzenia z ornamentami na tradycyjnych strojach kobiecych, z pokryciem kwiecistym jak na kobiecych chustach lub szarawarach (dimije) oraz z pokryciem białym, "koronkowym".






































Moroso zrealizowało jeszcze kilka innych projektów Karmeliny, między innymi stołek Twist again. W opisie mebla za inspirację uznano naturę, ale ja tu widzę jak byk nawiązanie do najprawdziwszego peškuna. No nie mam racji?










































fot. moroso.it, 4bp.blogspot.com

niedziela, 29 stycznia 2012

Bośniafarianie u nas

Dubioza Kolektiv zawitała do ojczyzny naszej, aby trzema koncertami, w te styczniowe mrozy, rozgrzać publiczność w Lublinie i w Warszawie. Dla pozostałej zmarzniętej reszty Polski zagrali w Ministerstwie Dźwięku w Czwórce. Na szczęście jest coś takiego jak archiwum koncertów, więc kto się nie załapał, może sobie w domowym zaciszu zapalić - kadzidełko i włączyć bardzo energetyczne dźwięki fajnych chłopaków Bośniaków na stronie Czwórki.

Kto chce powtórzyć przyjemność na żywo w naszym kraju, mamy dobre wieści, że planują pojawić się na Przystanku Woodstock 2012.

Nota historyczno - informacyjna: Grupa powstała w 2003 roku, założona przez Adisa Zvekicia, Almira Hasanbegovicia (wokaliści), Brana Jakubovicia (sampler/klawisze) i Vedrana Mujagicia (gitara basowa). Teksty Dubiozy Kolektiv wyrażają krytyczny stosunek do negatywnych zjawisk (nacjonalizm, korupcja, niesprawiedliwe podziały), które pojawiły się w powojennej rzeczywistości Bośni i Hercegowiny, a promują oczywiście walkę o lepsze jutro i o to by było przyjemnie ;) Zespół wydał do tej pory 6 albumów. W 2011 roku otrzymali nagrodę MTV Best Adria Act.

A oto próbka z Dubiozy, która wciąż walczy o sprawiedliwość społeczną i tolerancję, śpiewa o tym, że ciężko jest i brakuje na różne mniej lub bardziej podstawowe potrzeby:
*

poniedziałek, 12 września 2011

Czy Srebrenica jest ofiarą spisku Clintona i Izetbegovicia?

- czy nie. Brudy wojny, brudy propagandy.
Tezę o spisku zakładają twórcy poniższego filmu.

piątek, 10 czerwca 2011

Młode bośniackie dizajnerki

Na początku był Ghost Project – lokalny coroczny przegląd młodych talentów z dziedziny wzornictwa przemysłowego organizowany przez serbskie stowarzyszenie Mikser. W 2009 roku przekształcił się w konkurs Young Serbian Designers, by promować nowych serbskich dizajnerów na największej światowej imprezie projektantów wnętrz i wzornictwa przemysłowego, tj. targach w Mediolanie. W 2010 roku odbył się kolejny Y.S.D., by następnie, w 2011 r. rozwinąć się w Young Balkan Designers, konkurs młodych talentów, tym razem obejmujący nie tylko Serbię, ale cały region południowo-wschodniej Europy, a konkretnie Bałkanów.

Na targach mediolańskich, w strefie młodych dizajnerów Salone Satelitte 2011 swoje dzieła mogło zaprezentować 11 laureatów konkursu, po raz pierwszy nie tylko z Serbii, ale także z Chorwacji, Bośni i Hercegowiny, Bułgarii, Grecji. Oprócz tego, zwycięzcy mogli pokazać swoje prace podczas majowego festiwalu Mikser w Belgradzie i wyruszyć w europejskie turne po Sofii, Zagrzebiu, Skopje, Lublanie, Wiedniu.

Wśród jedenastu zwycięzców pierwszej edycji Young Balkan Designers są dwie młode bośniacko-hercegowińskie projektantki, Neira Sinanbašić i Ranka Radović. Neira, studentka wzornictwa przemysłowego ASP w Sarajewie, zaprojektowała wieszak na ubrania o nazwie Moi-Toi, który pozwala się kreatywnie formować w zależności od potrzeby. Można się nim bawić, zginając go dowolnie w różne kształty. Druga bh laureatka, Ranka, wymyśliła praktyczny znacznik na półkę z książkami. Dzięki niemu można oddzielać książki od innych przedmiotów na półce, książki przeczytane od nieprzeczytanych, może służyć także jako zakładka do książek i czasopism itd.

Jury, co roku, przewodniczy sam Konstatnin Grčić, światowej sławy projektant mebli.




Neira Sinanbašić, BiH, wieszak MOI - TOI



Ranka Radović, BiH, marker na półkę z książkami



Inni młodzi zwycięzcy:



Vukasin Vukobratović, Serbia, wieszak na ubrania TRAFFIC JAM



Maša Milovac, Mia Bogovac i Dora Đurkesac, Chorwacja, stolik TRAY



Dragana Petkov, Serbia, krzesło STOLICA



Maja Mesić, Chorwacja, dywan COIL - RUBBER



Miljana Nikolić, Serbia, huśtawka CATAPULT



Petar Zaharinov, Bułgaria, system regałowy AB SYSTEM



Ivana Borovnjak i Roberta Bratović, Chorwacja, stół FOR 1 OR 2



Dimitrios Stamatakis, Grecja, lampa podłogowa LIGHTHOUSE LAMP


Cuda wianki banialuki – Mediafest 2011





Właśnie rozpoczął się drugi festiwal mediów w Banja Luce; Mediafest 2011. W dniach 9-12 czerwca, w mieście nad Vrbasem będzie się działo. O co chodzi i kto rozkręca imprezę:
Dość pojemna nazwa i przedmiot festiwalu dotyczy różnego rodzaju eventów, zabaw, konkursów, debat, prezentacji, warsztatów odnoszących się bardziej lub mniej do branży przemysłu medialnego i reklamowego. Jest to festiwal o charakterze regionalnym, ale zapowiedziane znane gwiazdorskie nazwiska niewątpliwie podnoszą rangę wydarzenia.

Bohaterowie części edukacyjnej, którzy wystąpią z wykładami na twierdzy banialuczańskiej, to między innymi SERBSKI (czego nie zapomnieli podkreślić organizatorzy) reżyser Emir Kusturica, Karim Rashid – król współczesnego wzornictwa, dziennikarz Jonathan Groubert, artysta i specjalista od komunikacji wizualnej Vladimir Resner, programista Daniel Ackermann. Przewidziano także kilka debat, w których wezmą udział znani dziennikarze, specjaliści od marketingu i reklamy, osoby ze świata nauki i kultury, w tym np. szerzej rozpoznawana Vlatka Pokos.



Festiwal otwiera koncert Kusturicy z jego niepalącymi towarzyszami. To, czego niewątpliwie zazdrościmy (kaszenka) banialuczanom, to koncert zapowiedziany na sobotnią noc, na którym swoje udowodnione umiejętności didżejskie zaprezentuje sam Rashid wraz z lokalnymi muzykami.

Oprócz tego zapowiada się szaleństwo sportowe na wolnym powietrzu i wolnej rzece w Krupie na Vrbasu: rafting, paintball, paragliding, quad cup - stare bośniackie dyscypliny. Ma być również ładnie zaprezentowany Belgrad, jako europejska stolica kultury, a dla miłośników patrzenia w ekran zapowiedziano noc reklamożerców.

Tak więc z Banja Luki nowoczesnością zawiało, czego serdecznie gratulujemy.

I do tego tyle Karima! :) ech....


www.mediafest.ba

niedziela, 31 października 2010

… i po wyborach

Korespondentka k. już sobie co nieco przypomina. Powróciła także do „kraju w kształcie serca” by uwiecznić krajobraz powyborczy, dlatego przed Wami mała październikowa galeryjka z Hercegowiny:


Przypadkowe zestawienie powyborcze



Przede wszystkim BiH. Potem rozrywka.



Ekspozycja czasowa i ekspozycja stała



Chwila dla ducha



Terytorium Dzikiego Zachodu




To nie Polska

Mostar, lewy brzeg:

- Na kogo ludzie głosują?

- Teraz wszystko idzie ku polepszeniu, głosują przeważnie na SBB (Savez za Bolju Budućnost BiH), żeby wreszcie nie było nacjonalizmów, BiH była wspólna, a ludziom żyło się lepiej. Lider tej partii to szef Avazu, więc wiesz.. ma dużo kasy, media, mógł się świetnie wypromować...

Medjugorje, zdecydowanie prawy brzeg:

- No pewnie, że na Komszicia nikt tu nie głosuje.

Mąż znajomej był w komisji wyborczej. - Potem idziemy na kawę – mówi. - Co?? Przecież u nas z komisji nie wolno wychodzić cały dzień! -No wiesz, to nie Polska... A poza tym teraz nikogo nie ma i i tak nie mają co robić.. Wszyscy się zwalą po mszy.. A poza tym jest obserwatorem...


Niech sobie trąbią

Po wygranej Komszicia w Hercegowinie przeprowadzono akcję społeczną – kto jest przeciwko jego wygranej, niech przejeżdżając przez pewne rondo w umówionym czasie zatrąbi. Cały dzień trąbili na rondzie. „Niech sobie trąbią” - skwitowała pewna Boszniaczka.

czwartek, 2 września 2010

Skok

Dołączam się do ogólnowakacyjnego klimatu który zapanował na blogu i załączam moje fotki :)
W dzisiejszym odcinku analiza kulturalno-sportowego wydarzenia o charakterze tradycyjnym z nutką komercji w tle, czyli skoku ze Skamieniałego Półksiężyca do szmaragdowej Neretwy.
Na początku nie dzieje się nic.. No prawie. Przechodzą przez Most pojedynczy turyści, popatrzą w dół, w bok, na meczet Koski-Mehmed paszy i ostrożnie zsuwają się w stronę Kujundżiluku lub Prijeckiej carsiji.





(przy okazji dołączamy promocyjną kryptoreklamę prawdopodobnie najlepszego piwa all over the world;)
Na brzegu Rzeki ćwiczy się w kontaktach z Neretwą przyszły młodziutki narybek skoczków z przyjaciółmi, mając z tego w gorący sierpniowy dzień nie lada ćeif:





Przez most przechodzi większa grupa. Pewnie Włochów, raczej nie Polaków..;), którzy bez wyrzutów sumienia i węża w kieszeni gotowi są zasponsorować igrzysko. Atmosferę podnieca nagi skoczek beztrosko balansujący po krawędzi łuku, który już już zaraz na pewno skoczy! :




No nie tak od razu.. Nie ma nic za darmo ;)




Aż wreszcie, ku uciesze gawiedzi oraz zarabiając na chleb, ikar wzniósł się w przestworza klękając przed majestatem Neretwy :) :




..I wynurzył się w chwale oklaskiwany zewsząd..:




To by było dziś emocji na tyle :) Dziękujemy za uwagę:)

środa, 28 kwietnia 2010

A mury runą

Jak podaje portal tur-info.pl, data zniesienia wiz do strefy Schengen dla obywateli Bośni i Hercegowiny zarysowuje się coraz wyraźniej.

Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, obowiązek wizowy dla turystów z BiH, a także z Albanii ma zostać zniesiony w połowie grudnia 2010, czyli dokładnie rok po likwidacji wiz dla obywateli Serbii, Czarnogóry i Macedonii.

Od 2011 roku, ze wszystkich państw bałkańskich jedynie najmłodsze Kosowo, nie uznane przez pięć państw członkowskich UE, będzie musiało jeszcze trochę (?) poczekać na otwarcie drogi do swobodnych podróży po Europie..


wtorek, 27 kwietnia 2010

Ljiljana Buttler


Prawie dwa lata po śmierci Szabana Bajramovicia kolejna smutna wieść: umarła bałkańska diwa romskiego pochodzenia, Ljiljana Petrović Buttler.

Odeszła w poniedziałek, 26 kwietnia, w wieku 66 lat. Urodzona w Belgradzie, wychowała się w Bośni. Jej rodzice również byli muzykami, ojciec był Romem z Belgradu, matka Chorwatką z Zagrzebia. Bośnię uważała za swoją „nauczycielkę” śpiewu. W Sarajewie nagrała swój pierwszy występ telewizyjny. Ljiljana Buttler miała swój oryginalny styl śpiewania; nie śpiewała jak Cyganie, ani nie popadała w orientalne „podkręcanie” dźwięków na bałkańską modłę. Mówiła, że najlepszą edukację muzyczną otrzymała w kafanie. Zaczęła występować po śmierci matki, gdy miała zaledwie 12 lat. Tam na występach szlifowała swój talent, tam spotykała z czasem znane osobistości życia kulturalnego, które przychodziły, by jej słuchać. Jednakże w odróżnieniu od wielu innych wybitnych pieśniarzy cygańskich odebrała wykształcenie muzyczne; grała na fortepianie. Romskim zwyczajem wcześnie wyszła za mąż i urodziła pierwsze dziecko w wieku 14 lat, jej pierwszy mąż miał wtedy 16 lat.

Sławę po raz pierwszy zdobyła na początku lat 80-tych. Nagrywała albumy, które w dużych nakładach sprzedawały się w Jugosławii, występowała na wielkich koncertach, w telewizji. Tuż przed nadejściem wojny wyjechała z dziećmi do Niemiec. Jak mówiła, wojnę „wyczuła szóstym zmysłem”. Pobyt w Niemczech przerwał jej karierę muzyczną. Utrzymywała rodzinę z pracy fizycznej. Nie chciała już występować w lokalach, gdzie wówczas chodzili przedstawiciele różnych bałkańskich narodów, z których każdy oczekiwał innej muzyki, a większość nienawidziła Cyganów. Żyła tak właściwie w zupełnym zapomnieniu do 2002 roku, kiedy odnalazł ją Dragi Szestić, producent i menedżer grupy Mostar Sevdah Reunion. Długo nie chciała przystać na jego propozycje współpracy, aż wreszcie zgodziła się nagrać wspólny album "Mother of Gypsy" dla holenderskiej wytwórni World Connections i to był drugi wielki sukces muzyczny w jej życiu i spektakularny powrót do kariery; tym razem do kariery światowej. Zabłysła jako gwiazda world music, stanęły przed nią otworem prestiżowe europejskie sale koncertowe, BBC nakręciło dokument radiowy o niej i o MSR, Sunday Times nazwał ją „Ellą Fitzgerald muzyki cygańskiej”, zapraszano ją na liczące się festiwale jazzowe. W duecie z Niną Badrić zwyciężyła na Chorwackim Festiwalu Radiowym z piosenką „Kralj zivota moga”. Niestety kariera światowa tym razem nie przełożyła się w równym stopniu na poziom lokalny; w krajach byłej Jugosławii - w swojej ojczyźnie, nie była tak doceniana jak poza Bałkanami.

Ljiljana Buttler będzie zapamiętana po przejmujących interpretacjach, niesamowitej barwie głosu, licznych koncertach i poczuciu humoru, którego jej nie brakowało.

Kto jeszcze nie zna jej wykonań, czas by to nadrobić. Behar poleca.



Zdjęcie pochodzi z mp3.mondomix.com

wtorek, 14 kwietnia 2009

Wielkanoc u bh Chorwatów

A teraz notka etnograficzna z akcentami bieżącymi, czyli o zwyczajach wielkanocnych u bh katolików.

Oto kilka faktów, które wygrzebałam spod stosu informacji o Chorwatach z HR plus autopsja plus ogłoszenia parafialne ;)

Zacznijmy od Wielkiego Czwartku. Jak wieść naukowa niesie, w Bośni, królestwie ziółek wszelakich, w tym dniu gotuje się zupę z czosnku niedźwiedziego. W Wielki Piątek na talerzu pojawia się smażona / pieczona ryba i ziemniaki. Mogą być w formie np. sałatki ziemniaczanej lub ziemniaków w mundurkach. Oprócz oczywiście pokarmów mięsnych nie jada się też sera. W Hercegowinie pije się czerwone wino. Istnieje przekonanie, że przemienia się ono w krew. W Wielki Piątek nie robi się nic związanego z uprawą ziemi. Kto może idzie na liturgię Męki Pańskiej lub przynajmniej na Drogę Krzyżową. W Wielką Sobotę przygotowuje się jedzenie na Wielkanoc, a pokarmy przeznaczone na śniadanie wielkanocne, podobnie jak u nas, zanosi się do poświęcenia. W Varešu, w parafi św. Michała Archanioła istnieje tradycja pilnowania Grobu Pańskiego przez wyznaczonych do tego mężczyzn. Tradycja ta jest bardziej rozpowszechniona w Chorwacji, gdzie strażnicy Grobu są przebrani w stroje żołnierzy lub w rejonie nadmorskim w mundury marynarskie.

W Wielkanoc cała rodzina idzie na mszę świętą, po której następuje świąteczny obiad, spożywany w gronie jedynie najbliższej rodziny. Dopiero po południu zaczynają się odwiedziny dalszej rodziny i składanie życzeń. Istnieje popularna tradycja tzw. tucanje jajima, która w różnych regionach BiH przeradza się czasem w małe międzyrodzinne turnieje lub konkursy na skalę całej miejscowości. Tucanje jajima (uderzanie jajkiem o jajko) to zabawa, która polega na tym, że jeden uczestnik stuka wierzchołkiem jajka w jajko trzymane mocno w dłoni przez drugiego uczestnika, a wygrywa ten, którego jajo najdłużej pozostanie całe.

W miasteczku Jajce, obdarzonym jakże znamienną nazwą, w Poniedziałek Wielkanocny odbywa się festyn ludowy połączony z zawodami w uderzaniu jajkiem o jajko i konkursem na najładniejszą pisankę. Program zaczyna się uroczystą mszą, po której następuje wspólna zabawa, tańce kolo, przyśpiewki, hulanki-swawole i domowa rakija:) Imprezę organizuje miejscowy zespół folklorystyczny i franciszkanie z Podmiljačja. Regulamin konkursowy jest rygorystyczny. Każdy może zgłosić najwyżej 1 jajo do każdej kategorii, jajo musi być tegoroczne, pochodzić od przeciętnej kury domowej i być zwyczajnej wielkości, w obu kategoriach musi być piękną pisanką. Każda próba kantowania kończy się dyskwalifikacją i zakazem udziału za rok, a na szczęśliwych zwycięzców czekają nagrody:) Podobne konkursy odbywają się też w innych miejscowościach.

Gdy już jesteśmy przy jajach, nie sposób pominąć tematu przygotowania pisanek. W BiH mówi się na nie šarena lub šarana jaja i obojena jaja. (podobnie jak w Lice, Slawonii, Baranii. W północno-zachodniej i środkowej Chorwacji są to pisanice lub pisanci, w Slawonii jeszcze pojawia się nazwa svilopis dla specjalnej techniki malowania pisanek przy pomocy nici, a regionie Dubrownika napengana albo pengana jaja. )

W Hercegowinie pisanki przygotowują głównie kobiety „z pomocą” dzieci, a techniki malarskie przekazywane są z pokolenia na pokolenie. Najpopularniejszym sposobem jest tradycyjne gotowanie jajka w cebuli i liściach młodych roślin. Dzień przed gotowaniem zamacza się łuski cebuli w wodzie. Jajka okłada się drobnymi listeczkami młodych roślin i zawija w pończochę, po czym gotuje w wodzie z cebulą. Po ugotowaniu wszystko usuwamy i zostaje pięknie ozdobione jajo.

Inną ciekawą techniką jest malowanie pisanek przy pomocy wosku. Na ugotowane uprzednio jaja naklada się wzorki z wosku, gotuje w cebuli i z chwilą roztapiania się wosku wyjmuje jaja i usuwa resztę wosku, Można to jeszcze robić z woskiem i różnokolorowymi farbami i wtedy po usunięciu wosku zostają wzorki w naturalnym kolorze na pomalowanym żłótym, czerwonym, czy brązowym jajku. Specjalne narzędzie do nakładania wosku w Bośni nazywa się pisaljka. Pisanki tradycyjnie przygotowywało się w Wielki Piątek, a wielu dziś to robi w Wielką Sobotę.

Zanim zaczęto wykorzystywać sztuczne barwniki, na wsi ludzie sami wytwarzali farby pochodzenia naturalnego. Najczęstsza była czerwona otrzymywana z korzenia marzanny barwierskiej lub buraków, łusek cebuli czy z cykorii podróżnik. Czarne pisanki otrzymywano przy pomocy jagód czarnego bzu, morwy, sadzy, a kolor czarno-brązowy z kory dębu. Przy udziale korzenia pokrzywy, szpinaku czy pora powstawały pisanki zielone.

W czasach obecnych w BiH, jak i wszędzie pojawiają się wielkanocne motywy kurczaczków i zajączków, które są jednak stosunkowo nowym zjawiskiem.

Czas na wątek sentymentalny:) Podczas mojej Wielkanocy 2007, spędzonej w Sarajewie, kilka różnic w stosunku do polskiej tradycji zapadło mi w pamięć. Sarajewo, bądź, co bądź europejska Jerozolima, więc Święta musiały być niezwykłe. W Niedzielę Palmową odbyła się w ramach mszy procesja wokół katedry pod czujnym okiem policji. Ludzie nieśli gałązki oliwne, a wszystkiemu bacznie przyglądali się z charakterystycznym bałkańskim zamiłowaniem do obserwacji znad kawy;) Sarajlije z okolicznych knajpek. Pamiętam jakże ważny szczegół, że na placu Markale (tłum. dla reszty Polski: targu czy jak tam mówicie) skoczyły przedświątecznie ceny orzechów. Nie miałam okazji zobaczyć od środka jak przebiegają Święta u miejscowych katolików, bo mieszkałam akurat w domu muzułmańskim, ale pamiętam, że pierwszy raz w życiu święciłam pokarmy ok. 1.00 w nocy już w Wielkanoc, czyli po zakończeniu liturgii Wielkiej Soboty:) Sretan Uskrs życzyła mi muzułmańska gazdarica, potem prawosławna komšinica br.1 (pokrywały nam się Wielkanoce) i kat.-prawosł. komšinica br.2. Z dwiema ostatnimi wymieniłyśmy się pisankami i ciastem:)

I tym optymistycznym akcentem..

Zerkano, a nawet bacznie przyglądano się stronom:

www jajceportal.com

www.hercegovina24.info

www.skole.hr

www.zivinice.ba

www.javno.com

www.vid.hr

te

Marko Dragić, Antropejski obredi, običaji i ophodi i u hrvatskoj tradicijskoj kulturi, Croatica et Slavica Iadertina, Zadar 2007

piątek, 20 lutego 2009

Macie hymn, uczcie się (z) tekstu

Bośnia i Hercegowina, w dobie nasilonego nadpruwania swej bądź co bądź fikcyjnej jedności, otrzymała wreszcie tekst do hymnu. Komisja ds. Wyboru Tekstu Hymnu BiH przyjęła ostatecznie utwór autorstwa Dušana Šesticia i Benjamina Isovicia. Hymn jest podobno efektem połączenia sił dwóch poprzednich propozycji, a autorzy będą musieli podzielić się nagrodą 30.000 KM. (1 eur = 1,95 KM:)

Tekst hymnu czeka jeszcze na przyjęcie przez Parlament BiH i tu schodek, bo któż to wie, ile na tym etapie powstanie kontrowersji, upomnień o swoje, itp. Miejmy jednak nadzieję, że te obawy się nie ziszczą, bo sam tekst na pierwszy rzut oka wydaje się sympatyczny i do bólu uniwersalny. Do tego wymieniona i Bośnia i Hercegowina i nawet Krajina. Jednak jakby ktoś miał wątpliwości, że do tekstu można się jeszcze przyczepić podaję wybrane komentarze z forum : "ok, wg mnie wszystko ok, oprócz tego Krajina. Mogli od razu Wschodnia Hercegowina, Zachodnia Hercegowina, środkowa BiH, Sambreija, Zachodnia BiH i co tam jeszcze...", "bez sensu, a ta druga strofa niech będzie pierwsza"... Na szczęście więcej jest chyba pozytywnego odbioru: "Przejdzie".

Tak więc krążąc między ogniem, wodą i górami, a to zwracając wzrok ku niebu, mieszkańcy BiH, zachęceni przykładem przodków ruszają wspólnie w przyszłość swej ukochanej ojczyzny :)



HIMNA BOSNE i HERCEGOVINE

Ti si svjetlost duše
Vječne vatre plam
Majko naša zemljo Bosno
Tebi pripadam


Divno plavo nebo
Hercegovine
U srcu su tvoje rijeke

Tvoje planine


Ponosna i slavna
Krajina predaka

Živjećeš u srcu našem
Dov'jeka

Pokoljenja tvoja

Kazuju jedno:

Mi idemo u budućnost

Zajedno!












Tłum:

Jesteś światłem duszy

Płomieniem wiecznego znicza

Matko nasza ziemio Bośnio
Do Ciebie należę


Cudne błękitne niebo

Hercegowiny

W sercu są twoje rzeki

Twoje góry


Dumna i chwalebna

Kraino przodków

Będziesz żyła w naszym sercu

Po wiek wieków


Pokolenia twoje

Powiadają jedno:

My idziemy w przyszłość

Razem!




Źródła: avaz.ba, sarajevo-x.com, pincom.info

wtorek, 10 lutego 2009

Sweet, my sweet BiH (czyli cz.2)

A oto część druga empiryczno –teoretycznego wprowadzenia w smaki Bośni i Hercegowiny. Tym razem na słodko.

Prijatno! Bujrum!



RAHATLOKUM czy rachatłukum?

Zawsze mam rozterkę lingwistyczną, czy opowiadając Polakom o tych słodyczach, mówić z polska: „rachatłukum”, czy trzymając się oryginału „rahatlokum”. Ostatecznie zostaję przy wersji bh, bo tak naprawdę mało kto wie, co to jest „rachatłukum”. Prawdopodobnie z tego też powodu tłumacz „Opowieści z Narni” C.S.Lewisa w „Lwie, czarownicy i starej szafie” zamiast oryginalnego „turkish delight” - w którejś z wersji filmowych – rachatłukum, napisał, że Biała Czarownica dała Edmundowi ptasie mleczko (przekład Andrzeja Polkowskiego).

Rahatlokum jest idealne serwowane z kawą. Razem tworzą zgrany duet.

Poniższy przepis mi wyszedł, jeśli chodzi o smak, nie o konsystencję ;) Żeby nie wyszło rozlazłe następnym razem sypnę żelatyny albo poszukam innego przepisu. Ale jakby co, to:

  • 50 dag cukru w kostkach
  • 1 litr wody – w oryginale. Ja radzę dużo mniej (z pół litra?)
  • 8 dag mączki kartoflanej
  • sok z połowy cytryny
  • 10 dag migdałów
  • cukier waniliowy i/lub mączka kokosowa, może też być jakiś orzeszek do przybrania, ale nie musi
  • i kilka kropli olejku różanego (opcjonalnie;) Radziłabym zamiast tego trochę marmolady różanej. To jest wersja różana. Rahatlokum mogą być różne. Najbardziej popularne to oprócz różanego orzechowe. Poza tym jest wiele innych odmian.

Zagotować cukier, sok z cytryny i pół litra wody, zdjąć pianę i gotować na małym ogniu 15 min. Do mączki ziemniaczanej stopniowo dodawać litr/ pół litra zimnej wody i ciągle mieszać/ubijać ubijaczką.

Gdy cukier jest już ugotowany, do kipiącego roztworu dodać rozrobioną mączkę, również ciągle mieszając. Następnie wziąć łyżkę drewnianą i mieszając gotować masę, dopóki nie zacznie odchodzić od łyżki. Zdjąć z ognia, dodać obrane, posiekane migdały (do tego też dobrze się nadają posiekane gotowe płatki migdałowe) i wszystko dobrze wymieszać.

Brytfankę (lub jakąś miskę z większym dnem) wysmarować tłuszczem i wlać gorącą masę, do grubości 2 palców i zostawić do ostudzenia na noc.

Dnia następnego posypać stolnicę cukrem waniliowym i wyjąć rahatlokum z naczynia. Najlepiej przy pomocy mokrego noża powycinać kostki (ok. 2cm) i obtoczyć w cukrze waniliowym lub wiórkach kokosowych. Każdą kostkę włożyć do papierowego kabzelka albo ułożyć na talerzu.


Dla 100% pewności, że jemy dobre rahatlokum, radzę zaopatrzyć się w oryginalne;) Nie jest ciężkie do transportu, ani drogie, a pyszne. Niektórzy członkowie mojej rodziny potrafią zjeść samodzielnie całe opakowanie :\



SUTLIJA – ryż na mleku

Równie doskonały, jak prosty w obsłudze. Proces przyrządzania niesie w sobie zagrożenie poparzeniami języka i tym, że trudno przeprowadzić przepis do końca (wersja schłodzona), bo znika przed czasem.

  • 1 miarka ryżu
  • 2 i ½ miarki mleka
  • 1 i 1/2 miarki wody
  • cukru do smaku
  • 1-2 goździków
  • trochę cynamonu

Gotować mleko, ryż i wodę, dopóki ryż nie będzie miękki. Wtedy wsypać cukier i gotować dalej do pożądanej gęstości (najczęściej robi się prawie jednolita masa). Pod koniec gotowania wrzucić goździki. Ugotowaną sutliję wlać do miseczek i pozostawić do wystudzenia. Przed podaniem posypać cynamonem.


Na zdjęciu typowa sutlija: nie pozwoliła poczekać nie tylko na wystygnięcie, ale i na zdjęcie :]



HURMAŠICE – słodkie tłuścioszki

Ten tekst wypada mi napisać zagryzając bohaterki akapitu :p (mniam, mniam jakie dobre :):p)

Polskiej wersji powiedzenia «wygląda jak pączek w maśle» powinno odpowiadać bośniackie «wygląda jak hurmašica w agdzie”. Bardzo bośniackie, bardzo tradycyjne, bardzo kaloryczne, bardzo smaczne.


  • 250 g masła
  • 1 łyżka octu winnego
  • szczypta sody oczyszczonej
  • 1 jajko
  • 1 torebka cukru waniliowego
  • 37 dag mąki
  • 450 g cukru
  • 1 cytryna
  • opcjonalnie mleko i orzechy

Ubić/miksować dłuższą chwilę jajko i cukier waniliowy. Do masy dodać masło, wcześniej rozmiękczone w temp. pokojowej. Dodać sodę i łyżkę octu winnego. Włożyć do lodówki, by masa się scaliła. Po wyjęciu dodawać mąki, łyżka po łyżce, dopóki ciasto nie zacznie odchodzić od ręki. Formować hurmašice w krótkie płaskie wałeczki. Zazwyczaj robi się małe dziurki przy pomocy tarła albo odgniatając na pofalowanej powierzchni naczynia. W środeczkach można zamknąć orzechy i wedle życzenia dodać mleko, cukier.

Układać hurmašice w naczyniu / na blasze. Piec w temp. 150st.C 45 min (z mojego doświadczenia wynika, że dłużej, albo częściowo na większej temp.).

W międzyczasie przygotować tzw. „agdę”, czyli ulepek, którym potem polejemy hurmašice. 400-450 g cukru, 2 szklanki wody, wyciśnięty sok z 1 cytryny i cukier waniliowy wymieszamy i zagotujemy. Gorące hurmašice zalewamy wystudzoną agdą lub odwrotnie – gdy wystygną zalewamy wrzącą.
















TUFAHIJE – co nas uszczęśliwia :)

Na koniec moje ulubione rajskie, królewskie jabłka. Tufahije (z akcentem na fa) to wydrążone w środku jabłka, gotowane w syropie. W miejsce gniazda nasiennego wkłada się farsz z mielonych orzechów, migdałów i bitej śmietany. Na górze zatyka się wisienkę z kompotu.

Podobno pierwotnie trafiły do Sarajewa z Bagdadu (tufahum z arab. – jabłka).

Najsmaczniejsze – u znajomej Bośniaczki, jeśli taką macie. W najlepszym otoczeniu – w Jablanicy z widokiem na Neretwę.

Na 8 tufahiji potrzeba:

  • 8 jabłek (nie rozpiekających się (polecane w oryginale „delišes”),
  • 500 g cukru,
  • 0,5 l wody,
  • 1 cukier waniliowy,
  • 0,25 l śmietany 30% do ubicia,
  • 150 g cukru pudru,
  • 100 g orzechów,
  • 50 g migdałów
  • i trochę skórki cytrynowej.

Pół litra wody, 500 g cukru i cukier waniliowy (cały) zagotować.

Jabłkom wyjąć muchy i środeczki i obrać. Włożyć je do garnka z wodą i cukrem i gotować 10 min. Sprawdzić, czy się nie rozwalają. Potem zdjąć z kuchenki, wyciągnąć jabłka i zostawić do ostudzenia ok. 30 min. (jeśli się nie zmieszczą za 1 razem to w tym samym syropie można gotować drugą ratę).

Następnie napełnić jabłka wcześniej przygotowanym nadzieniem z mielonych orzechów, migdałów, drobniutko pokrojonej skórki cytrynowej (troszeczkę tylko, bo daje silny aromat) i ubitej z cukrem pudrem śmietany, które to składniki należy wymieszać. (Uwaga! Bierzemy tylko tyle bitej śmietany, by z bakalii zrobiła się słodka masa, bo reszta będzie potrzebna do przystrojenia).

Podając, jabłka przybrać resztą bitej śmietany (takie większe kupki od góry:) i czereśnią, wiśnią, żeby było trochę cierpkie. Z kompotu lub konfitury.

Podaje się chłodne. Można włożyć do pucharków i podlać wystudzonym kompotem, w którym się gotowały.


Przepisy pochodzą z internetu z różnych okresów dziejowych, z wasnego doświadczenia oraz z książki Alija Lakišić „Bosanski kuhar”, Sarajevo: Svjetlost, 1999.

BiH kawą, mlekiem, miodem, sorbetem i čorbą płynąca (czyli cz.1)

Podmuch wolności (czyt. dni wolne) wyzwolił w kaszence zew kuchni, czyli skłonność do przygotowywania dziwnych i nieznanych potraw.

Dlatego też, łącząc hobby beharowe z hobbijem kulinarnym postanowiłam sklecić posta, wprowadzającego naród w tajniki smakowe kuchni bośniackiej. Myślą przewodnią jest: ZRÓB TO SAM :)

Bh-przepisów jest mnóstwo, niektóre dania zjeść możemy tylko w ich ojczyźnie, a inne tylko tam smakują dobrze. Ale kaszenka i jej podobne/ni odłączeni na dłużej od bałkańskich smaków po prostu więdną i popadają w apatię ;-)

Takie osoby należy niewątpliwie podlewać kavą/kafą/kahvą (patrz tu ) i to jest, z grubsza ujmując, meritum sprawy.

A potem można coś zjeść.

Poniższe przepisy mają tę mocną stronę, że są sprawdzone :) przeze mnie :) i wyszły :) i można je zrobić w warunkach polskich.



PITA (BUREK, SIRNICA, KROMPIRUŠA, ZELJANICA...itd) – jednoczy Bałkany

Sztandarową potrawę bałkańską nadmieniam dla zasady, a przepis dam, gdy wreszcie mi wyjdzie ta koszmarna jufka!!!!!!! ;| (czyt. cieniutkie ciasto, w które zawija się farsz)

Na tej samej zasadzie nie podaje przepisu na bosanski lonac (nie robiłam go jak trzeba w gliniaczku i s-pieprzyłam (previše bibera)) oraz ćevapy, bo nie mam grilla.



ULUK-DOLMA (SOGAN-DOLMA) – potrawa z natury kobieca

Dolma to wszystkie wydrążone warzywka, które nadają się do wypełnienia farszem z mięsa i ryżu (cebule, papryki, pomidory, bakłażany, kabaczki...). Dževad Karahasan pisał o dolmie: „Dania te przygotowuje się w środku, w domu, po wizycie gości, w kręgu rodziny, (...), na kuchni, w hermetycznie zamkniętych naczyniach. (...) Jeśli robi się dolmę z papryki, wydrążonego ziemniaka lub kabaczka, ma kształt tego, co się faszeruje, gdy zaś owija się farsz jakimś liściem, zazwyczaj ma kształt piłeczki lub kulki (...). Tak wygląda jedna sztuka dolmy, gdy zaś przyrządzi się ich odpowiednio dużo, układa się je w naczyniu o kształcie amfory (...). Każdy składnik dolmy musi zachować swój pierwotny smak, wszystkie zaś razem tworzą zupełnie nowy, wyjątkowo złożony, którego nie można z niczym porównać. (...) dolma to potrawa przyrządzona w sposób dramatyczny, dlatego też jest bardzo charakterystyczna dla ukonstytuowanej w sposób dramatyczny bośniackiej kultury i dla niej typowa. Dolma to potrawa pierwiastka żeńskiego, danie o charakterze wewnętrznym, zamkniętym.” (Sarajewska sevdalinka, przekład D. Cirlić-Straszyńska, Joanna Pomorska, Pogranicze – Sejny 1995, s.24-25)

Sogan-dolma/uluk-dolma, to akurat faszerowane cebule.

Na 4 porcje:

  • Ok. 60 dag cebuli do faszerowania
  • Ok. 10 dag cebuli na farsz
  • 40 dag mięsa
  • 8 dag ryżu
  • 2-3 łyżki oleju (albo roztopionego tłuszczu)
  • sól
  • pieprz
  • ugotowany pomidor bez skórki
  • trochę papryki czerwonej mielonej lub suszonej
  • trochę octu lub śmietany
  • ½ l kwaśnego mleka
  • ewentualnie ząbek czosnku

Przygotowujemy łuski cebuli. Podcinamy czubki cebulek i gotujemy aż będą na tyle miękkie, żeby można wyjmować „koszulki” jedną z drugiej, a na tyle twarde, by się nie rozpaść. Zdejmujemy z ognia, odcedzamy ciepłą i wlewamy zimną wodę. Następnie palcami wypychamy poszczególne łuski. Pierwszą warstwę odrzucamy, a kolejne wykorzystujemy do dolmy. Z jednej główki cebuli otrzymujemy kilka dolm.

Mielimy mięso z cebulą, solimy. Płuczemy ryż, podduszamy i mieszamy z mięsem, dodajemy trochę pieprzu, jajko, znów mieszamy – w ten sposób otrzymujemy farsz. Niektórzy dodają trochę oleju, ale wtedy ryżu nie dusimy i ząbek czosnku.

„Koszulki” cebuli nadziewamy farszem, do większych dopychając farsz palcami, a do mniejszych np nożem.

Cebulki z farszem wkładamy do rondla, zalewamy wodą lub bulionem, aż będą przykryte, dodajemy trochę octu lub śmietany, przyciskamy talerzem lub pokrywką o średnicy mniejszej od rondla, aby podczas gotowania nie wypłynęło mięso i gotujemy. Zagotują się za ok.10 min, potem dusimy na wolnym ogniu. Ugotowanej dolmę można posypać czerwoną papryką.

Dolmę można podawać z kwaśnym mlekiem lub kwaśną śmietaną.



BEGOVA ČORBA – czyli jak zadowolić bega i sprawić, by miał dużo dzieci ;P

Wbrew pozorom nie jest to przepis na perwersyjne igraszki, ale na zupę.

Begova čorba, czyli zupa bega (beja) zawiera jeden ciekawy składnik, który – i tu przepraszam za trudność – jest w PL trudno dostępny, jeśli w ogóle.. Moje złoża pochodzą z Baščaršiji.. Chodzi o bamiję (bos.) czyli bamię, okrę, ketmię piżmową, ketmię jadalną, piżmiana właściwego, czy jakoś tak (pl.):



Jest to gatunek rośliny jednorocznej (Hibiscus abelmoschus łac.) lub wieloletniej (hibiscus esculentus łac.) należący do rodziny ślazowatych (Malvaceae), uprawiany w krajach tropikalnych. (tyle na ten temat znalazłam). A w stanie suszonym można ją nabyć właśnie np. na Baščaršiji nawleczoną na dłuuugie nitki. Ma tę tajemniczą właściwość, że podobno korzystnie wpływa na potencję. Zapewne dlatego begova čorba była cenioną przez begów potrawą ;)

  • ½ kg mięsa z kury
  • 20 dag mąki
  • seler (korzeń)
  • pietruszka (korzeń)
  • 50 g bamii
  • 20 g ryżu
  • 2 dcl śmietany
  • 3 żółtka
  • sok z cytryny
  • sól

Mięso i warzywa wkładamy do zimnej wody, solimy, gotujemy. Ugotowane wyjmujemy (lub cedzimy zupę), warzywa i mięso kroimy w kosteczkę i z powrotem wkładamy do zupy, na gorący palnik. Dodajemy ugotowany ryż i bamię. Przed podaniem do zupy dodajemy śmietanę i żółtka.

(na zdjęciu bamia w zupie, to te szaro zielone elementy, jeden z nich pozuje na marchewce)



MUSAKA OD PATLIDŽANA – pyszności w cieście naleśnikowym

Musaka jak wszystkie wspomniane przez mnie potrawy pochodzi z otomańskiego dziedzictwa gastronomicznego. Z jezyka arabskiego musäqqa oznacza «zwilżony, napojony». Alija Lakišić, autor znanej książki kucharskiej cytuje znawców tematu: „Musaka to ulubiona mahometańska potrawa. Przyrządza się ją z bakłażanów i mięsa ...” Jest to również jedna z ulubionych potraw kaszenki:

Na 4 porcje:

  • 1,20 kg bakłażanów
  • 20 dag mięsa (wołowego)
  • 10 dag tłuszczu
  • 3-4 dag soli
  • 2 jaja
  • 2 dcl mleka
  • 8 dag cebuli (np czerwonej)
  • 4 dag mąki
  • 2 g pieprzu

Bakłażany obieramy, oczyszczamy i kroimy na podłużne kawałki, solimy i zostawiamy na jakiś czas. Mięso mielimy lub kroimy na kawałeczki (szybciej będzie kupić takie gotowe), cebulę obieramy i kroimy. Na tłuszczu dusimy cebulę i mięso, solimy. Smarujemy naczynie (np żaroodporne), kładziemy warstwę bakłażanów (wcześniej spłukujemy z soli), na to warstwę mięsa i cebuli, troszkę pieprzymy, następnie znów warstwę bakłażanów, mięsa z cebulą, a na wierzchu koniecznie warstwę bakłażanów. Zapiekamy. Gdy musaka jest prawie upieczona wyjmujemy, zalewamy ciastem z jaj, mleka i mąki i z powrotem wkładamy do piekarnika. Zapiekamy.


Przepisy pochodzą z internetu z różnych okresów dziejowych, z wasnego doświadczenia oraz z książki Alija Lakišić „Bosanski kuhar”, Sarajevo: Svjetlost, 1999.

Botaniczne noty o okrze: http://pl.wikipedia.org/wiki/Ketmia_pi%C5%BCmowa; http://www.sjp.pl/co/okra