Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mosty i inne atrakcje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mosty i inne atrakcje. Pokaż wszystkie posty

środa, 19 października 2011

Jedź do Bośni!

...czyli krótki wątek turystyczny raz jeszcze.


Za portalem radiosarajevo.ba informujemy, że ruszył dziś nowy portal turystyczny Bośni i Hercegowiny!:) Niewątpliwą atrakcją portalu są panoramiczne prezentacje wirtualne niektórych miast i obiektów. Nowość dostępna (może na razie tylko?) tylko "po naszemu":)...











czwartek, 13 października 2011

Tylko Bośnia!
























Z przyjemnością informujemy, że na polskim rynku w tym roku ukazał się nowy (i jednyny?) przewodnik po Bałkanach, który w odróżnieni od obecnych na rynku nie jest przewodnikiem po wszystkich, jak to zwykle bywa, krajach b.Jugosławii, ale w całości poświęcony Bośni i Hercegowinie!:)
Co prawda już po wakacjach, ale jak wiadomo żadna pora, by skoczyć do Bośni nie jest zła:).


W niewielkiej książeczce pokazano może nie wszystko, ale wystarczająco dużo na pierwszą (a potem kolejne:) podróże do BiH:). Przewodnik, jak to typowy przewodnik, nie jest może napisany porywająco, ale całkiem kompetentnie, a opisano w nim także miejsca, które (jak Mostar, Sarajewo czy Medjugorje) nie są tłumnie lub wcale, odwiedzane przez turystów, a niewątpliwie warte zobaczenia.



Polecamy - czytanie i Bośni z bliska oglądanie!:)

poniedziałek, 3 sierpnia 2009

"Stary" ma 5 lat!

Stary Most rzecz jasna. Właściwie Nowy\Stary, jak nazywają go teraz mieszkańcy Mostaru. Dokładnie 23.07.2004 oddano uroczyście do użytku zniszczony przez chorwackie wojsko(mistrz Hajrudin zapewne przewracał się w turbe...) kamienny most na Neretwie - symbol miasta, wybitny hercegowiński zabytek epoki osmańskiej (1566).
(Pyszne historie o Starym podaje m.in. B.Jezernik w "Dzikiej Europie..."). Tyle tytułem przypomnienia.
Teraz wyznanie osobiste: pisząca te słowa, co przyznaje pękając z dumy, była jedną z 3 pierwszych (a może nawet najpierwszą:) osobą, która przekroczyła kultowy kamienny łuk pierwszego dnia nowego życia mostu!! :)
I nikt mi tego nie odbierze!:)
I na pewno! pierwszą klientką na otwierającym wczesnym rankiem swe podwoje Kujundżiluku.
(Pomijam dzień uroczystego otwarcia mostu, bo wtedy biegały po nim tzw.VIP-y, których trudno wszak zaliczyć do "zwykłych użytkowników" przeprawy, którym służy.)
*
Niestety, z przyczyn obiektywnych, możliwości dotarcia na zlaną blaskiem fajerwerków uroczystość nie miałam, ale obserwowałam ją z pewnego oddalenia (niecałe 70km:) na szklanym ekranie dzięki uprzejmości zaprzyjaźnionego kelnera, który był mi łaskawie przełączył tv na odpowiedni kanał (dokładnie BBC), albowiem miejscowych Chorwatów otwarcie nowego mostu obeszło tyle co zeszłoroczny śnieg (i to w Skandynawii, bo nad hercegowińskim morzem pada on bardzo rzadko). Śmiem twierdzić, że jedyną osobą pośród 1400 stałych mieszkańców wioski, którą fakt ten żywo zaintersował byłam li tylko ja.
Także mostarscy Chorwaci, jak głosiła większość komentarzy dnia następnego, "z radości" pozamykali się w domach..., nawet transmisji telewizyjnych po zachodniej stronie miasta było ponoć, jak się to "u nas" mówi "ni za lijek"...
Kontrowersji nie brakowało i przed wielkim otwarciem, nie wszystkim podobała się oprawa uroczystości (reżyserował całość Sulejman Kupusović, którego "dziełem" wcześniej była m.in. dżenaza [uroczystość pogrzebu] Aliji Izetbegovicia), a w dniu otwarcia Mostar wyglądał jak oblężona twierdza (przez wojska jeszcze wtedy SFOR-u).
*
Czas leczy rany, więc do dziś most służy wszystkim mieszkańcom miasta, nawet tym, którym się nie podoba...:)
Ledwie kilka dni później, po przecięciu wszystkich wstęg i uroczystych mowach, rozpoczął się pierwszy po wojnie kultowy konkurs skoków do Neretwy. W sposób pokojowy i bez żadnych zgrzytów do Nerewy jeden po drugim wpadali skoczkowie ze wszystkich byłych YU-republik:), oraz goście specjalni spoza Yugi.
Z tegoroczną imprezą minęłam się o dzień:(...
Same zawody, jak twierdzi historia starsze są od Starego i odbywały się jeszcze, gdy przez rzekę przerzucona była lewie drewniana kładka. Zwycięzcy zawodów konkurujący w dwóch kategoriach (skoku "na nogi" i "na główkę") są potem noszeni na rękach jak prawdziwi bohaterowie. Nie dziwota, miejsce, w którym lądują, jest pod koniec lipca! (45st.w cieniu)najpłytsze na całej Neretwie (to także pełen kamieni i najwęższy fragment koryta rzeki). Do tego skok musi być wykonany w pięknym stylu.
Cóż, ja w "pięknym stylu" całą zabawę obserwowałam i parę fotek wykonałam:)
Na zdjęciu powyżej most ma dopiero 7 dni. Jak się dobrze przyjrzeć widać "Ikara" skaczącego "na głowę".

To jeszcze "Ikari 04'",
tu skoczek leci "na nogi"...









A tu most dzień po otwarciu, ociężała cykada (nomen omen - skakavac:) na pierwszym planie też jakaś taka "day after"...:)

czwartek, 23 kwietnia 2009

"Budujemy nowy most, jeszcze jeden nowy most..." Tudzież piramidę:)


Wbrew poczynaniom czołowych "dekonstruktorów" BiH narody próbują żyć w miarę normalnie, a i kulturalnie przy okazji.
W Mostarze dziś dobiega końca festiwal "Budujemy mosty, nie mury" ("Gradimo mostove, a ne zidove"). Od 18-go kwietnia do dziś w stolicy Hercegoviny spotkali się młodzi ludzie ze wszystkich byłych republik jugosłowiańskich, oraz z Kosowa, Norwegii i USA. W ramach festiwalu miały miejsca m.in. szkolenia o prawach człowieka i globalnym porozumieniu, wystawy młodych fotografików, malarzy, akcje uliczne, koncerty.
Organizatorami zacnego przedsięwzięcia były m.in. oddziały Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka BiH, Serbii, Czarnogóry, Macedonii i Norwegii.
Jak wiadomo mostów ci w Mostarze dostatek, ale nigdy dość! Zwłaszcza takich, które zamiast dzielić - łączą...
*



...i po tej jakże głębokiej refleksji:) i epokowym odkryciu przejdźmy do odkryć archeologicznych, które od lat paru przysparzają BiH autetycznego rozgłosu.
Mowa ni mniej ni więcej tylko o "piramidach słońca" w Visoko pod Sarajewem, bo oto rozpoczął się kolejny (czwarty) sezon prac wspieranych dzielnie przez władze, w tym przewodniczącego gminy Visoko, który wydzielił z budżetu gminy 150tys.KM na budowę infrastruktury turystycznej w powstającym Parku Archeologicznym - Bośniacka Piramida Słońca.
Założyciel fundacji o tej samej nazwie i główny odkrywca piramid Semir Osmanagić na konferencji prasowej zaprezentował rezultaty analizy próbek ze stalaktytów i stalagmitów pochodzących z komleksu podziemnych tuneli pod Visoko.
Uwaga - wątek polski! Analiza została przeprowadzona w Instytucie Śląskim w Katowicach, którego specjaliści określili wiek próbek na 5.000 lat!
(Nawiasem mówiąc, gdyby Osmanagić dokopał się do Katedry Wawelskiej i grobu Jadwigi - po matce Kotromanić - to by dopiero był wątek polski:)
"W ten sposób określono minimalny wiek tuneli i wyeliminowano twierdzenia niektórych naukowców, że pochodzą one z czasów średniowiecza. To, co znajduje się pod bośniackimi piramidami, przewyższa wiekiem wszystkie znaleziska na terenie BiH" - twierdził na konferencji zadowolony Osmanagić. Przedstawił też rezultaty badań kamiennych bloków, które "są blokami betonowymi wysokiej jakości", cokolwiek to nie znaczy... :)
Prócz tego odbyła się konferencja naukowa, zawody w łowieniu ryb, farting, zjazd motocyklistów, koncerty gwiazd pop i ...rewia mody:)
*
Jak jest naprawdę, tego i sam Allach nie wie...:); dwa lata temu Sarajewo odwiedzili eksperci z Kairu - "Coś w tym jest" - ponoć stwierdzili filozoficznie:).
Sam upór Osmanagicia jest godny podziwiu. Nie zrażają go kolejne afery związane z odkryciem i jego osobą, ani "piramidalne" złośliwości rodaków (próbka poniżej):
a zdjęcia można znaleźć tutaj:
*
*Co to jest - wielkie, a tego nie widać? - Piramida w Visoko.
* Dlaczego bośniackie piramidy są starsze od tych w Egipcie? - Bo kiedy w Bośni budowali piramidy, w Egipcie czekali na zezwolenie na budowę.
*Najpopularniejsze imie męskie w Visoko? - Piramidin.
*Kim byli Egipcjanie? - Uchodźcami z Visoko.
*Dlaczego Osmanagić nie zdradza co się znajduje w piramidach? - Bo wszystkie napisy są cyrylicą.
*Jak Bośniacy nauczyli się budować piramidy? - Pracowali w Egipcie na "bauszteli".
* Nowa bośniacka solmizacja? - DO-RE-PI-RA-MI-DA-SOL-LA-SI-DO.
*Wychodzą dwie mumie z piramidy w Visoko... rozgladają się dokoła i jedna pyta drugą: A orientujesz się może, czy czas tutaj poszedł do przodu czy się cofnął?
* Przed wieloma laty żyło sobie dwóch braci - Ramiz i Ramzes. Ramiz został w Visoko a Ramzes wyruszył do Egiptu.
*Jeśli się okaże, że piramida nie istnieje, zbudujemy jeszcze jedną - jeszcze starszą.
*
To oczywiście Mostar i Nowy\Stary Most

poniedziałek, 23 marca 2009

"Autobus czerwony..."

Pośród wielu dzisiejszych e-doniesień, bardzo ważnych i poważnych, znalazło się jedno o naprawdę niebagatelnym znaczeniu dla mieszkańców szeher Sarajewa. Otóż: od dzisiaj tramwaje kursują po mieście wg nowego rozkładu!
Ale to nie koniec nowości. Już parę dni temu rozeszła się wieść o nowym taborze tramwajowym w stolicy BiH. Ale nie, że "nowym" nowym..., ale o tym za chwilę.
"Pierwsi w Europie mieliśmy tramwaj...(...)" - westchnął jakiś internauta.
"(...) Austriacy mieli pierwszy!" - poprawił drugi.
"(...) Austriacy byli tutaj!" - zakończył trzeci.
(Kropki w nawiasach zastępują "piiiiiii", co jak i inne za przeproszeniem "wypowiedzi" większości forumowiczów po raz kolejny dowodzi, że w BiH nawet głupi tramwaj może byc pożywką dla nacjonalistycznych pyskówek, dlatego spuśćmy na to zasłonę milczenia i oddajmy się wspomnieniom...:)
*
Właśnie - tramwaj - ile dumy zaklętej w tych 7-miu magicznych literach, słowo obecne chyba w każdym przemówieniu bh polityka za granicą, który w ten sposób pragnie przekonać, że i BiH już wtedy nieobca była europejska cywilizacja:)
Bo oto:
"W przeddzień Nowego - 1885 Roku, tłum odświętnie ubranych ludzi zebrał się na małym placu na Ferhadiji. Na właśnie położonych szynach (...) stał drewiany wagon-tramwaj zaprzężony do białego konia. Wagon z okienkami ze wszystkich stron, z których zwisały cienkie zasłonki, przypominał werandę jakiegoś bogatego domu (...).
Ogłoszono, że od tego dnia w Sarajewie zaczyna kursować tramwaj - dziwo nie widziane dotąd w Środkowej Europie, i że jazda od Ferhadiji do dworca kolejowego będzie trwała ok.30 min., co będzie kosztować 5 krajcerów"
Tramwaj mógł zabrać na raz 28 osób, a "motorniczy" (woźnica znaczy się:), podług nakazu władz miejskich "był przyzwoicie ubrany i nie zajeżdżało od niego alkoholem i cebulą". :)
"Wiśta wio!" - tak zapewne dał znak do odjazdu pierwszy "tramvajdżija"- niejaki Johan Hanke (sądząc po nazwisku Bośniak z dziada pradziada:) i "tramwaj odjechał w kierunku Marindvoru, a na Ferhadiji - w miejscu, gdzie potem postawiono pierwszy przystanek tramwajowy, zostało 28 par butów!"
*
Aby nie niszczyć na próżno ulic Wiednia lub Pesztu, "Austro-Węgrzy" zdecydowali "kolej konną" - jak wówczas nazywano tramwaj, wypróbować w Sarajewie. W 1884 roku rozpoczęto prace nad układaniem szyn. "Przy tej okazji Sarajewo straciło jeden ze swoich piękniejszych mostów, przechodzących nad Potkiem Koszevskim, ale za to otrzymało tytuł pierwszego miasta w Europie Środkowej, które miało tramwaj". "Pierwsza linia tramwajowa funkcjonowała wg systemu "wte i nazad", (...) koń był wyprzęgany i zaprzęgany z drugiej strony wagonu, po czym wracał po tych samych szynach. (...) wg przepisów koń nie mógł zrobić pod rząd więcej niż dwa "kółka".
Pierwszy tramwaj odchodził już o 5-tej rano, wcześniej niż pociąg z dworca, bilet był czerwony wypisany po ś.p. serbsko-chorwacku, niemiecku i turecku. Pojazd doczekał się także szybko swojej piosenki - "Sarajevski tramvaj". (Warto zauważyć, że polka ta była zapewne pierwszym utworem muzycznym na cześć komunikacji miejskiej:) i powstała wcześniej niż "Autobus czerwony" i piosenka o wrocławskich, niebieskich - jak sarajewskie, tramwajach:).
Prócz tego tramwaj był reklamowany hasłem "Dobry piechór nie będzie szybszy".
Tak więc pierwszy wagon tramwajowy ruszył w Saraju dokładnie 1.1.1885r o 10-tej. Pierwszymi pasażerami były... loklane VIP-y. Ale już niedługo potem tramwaj zaczął kursować regularnie, a "jak to zazwyczaj bywa z każdą nowością, zwłaszcza w Sarajewie, mnóstwo ludzi woziło się wte i wewte".

*
[Pyszne te "kawałki" znalazłam w kopalni wiedzy o Sarajewie z okresu "miłościwie nam panującego..." sarajevo18781918.blogger.ba ]
*
Wracając do rzeczywistości AD 2009. Jak donosi niezawodny sarajevo-x.com już niedługo sarajewianie będą wozić się wte i wewte tramwajami prosto z Amsterdamu. Tamtejsze przedsiębiorstwo komunikacji miejskiej GVB podarowało Sarajewu 16 swoich "maszyn"; jak twierdzą w GRAS-ie tramwaje, choć wyprodukowane w latach 80-tych (to ta "nowość"), są w bardzo dobrym stanie, wygodne, mają nadzór video, antypoślizgową podłogę i poręcze ze stali nierdzewnej!:)
Do "prezentu" rękę przyłożył bh ambasador w Holandii oraz... jeden z pracownikow GVB - Narcis Skelić - rodem z BiH i uwaga! - najlepszy motorniczy w Amsterdamie! Bośniak potrafi!:)
Tylko jeździc!
Gdyby jednak ktoś kiedyś, jakimś cudem spóźnił się na sławny już w Sarajewie "amsterdamski" tramwaj albo się, jakimś cudem zgubił, lub po prostu nie miał sił do tramwaju wejść informujemy, że poruszanie się po Saraju nie jest szczególnie skomplikowane: przydaje się patent Bohdana Łazuki (jeśli dobrze pamiętam) z filmu "Nie lubię poniedziałków" (jeśli dobrze pamiętam) czyli - cały czas prosto, wzdłuż szyn, trafi się wszędzie... :)

(Na zdjęciu tramwaj "sprzed nowej ery 2009 ;), fot. J. Wójcik)

sobota, 26 kwietnia 2008

Zmartwychwstanie Soboru św.Trójcy

Jeszcze nie skończyło się dobrze jedno święto, a już zaczyna się kolejne. Ot, cała Bośnia i Hercegowina.
Dziś Wielką Sobotę obchodzą wierni prawosławni, w tym Serbowie.
Jak to w święta jest miło i przyjaźnie. Serbowie w BiH przyjmują życzenia od swoich muzułmańskich, katolickich i zydowskich sąsiadów. Władze, świeckie i religijne, wszystkich szczebli na ręce m.in. serbskiego bh metropolity dobrobośniackiego Nikolaja złożyły życzenia szczęścia i pokoju. Kardinał Vinko Puljić nie zapomniał pozdrowić głowy Serbskiej Cerkwi Prawosławnej - patryjarchy Pavle.
Z tej okazji warto wspomnieć i o oczekiwanym zmartwychwstaniu największej prawosławnej świątyni BiH.
Albowiem, spacerując ulicami wschodniego Mostaru, idąc w kierunku trasy M17, trochę w górę od Sahat kuli, napotkamy na swojej drodze..."wielkie nic". Tyle bowiem zostało z cerkwi św. Trójcy, do ostatniej wojny najważniejszego kościoła bh Serbów. Ze spalonej i zaminowanej w 1992r. budowli udało się uratować i wywieźć do Trebinja jedynie cenne ikony.
Sobór powstał w 1873r. na fundamentach poprzedniej budowli i był dziełem Andrije Damjanova. Jak w przypadku większości obiektów religijnych w BiH, tak i tu budowę wsparł i sułtan (w tym przypadku Abdul Aziz) darując nań sumę 100.000 groszy.
Na wybudowanie nowej świątyni potrzeba ok. 15mln KM.
Tym razem jednak w dzieło odbudowy angażuje się nie sułtan a Dyrektor Generalny UNESCO - Koichiro Matsuura (tak, ten sam pechowiec, który nie zdołał zobaczyć wyszegradzkiego mostu:). Pan Matsuura obiecał zorganizować międzynarodową kampanię na rzecz budowy soboru. Pierwszym donatorem okazała się jednak osoba prywatna - mieszkaniec Mostaru, adwokat Faruk Čupina przekazał na zbożny cel 10.000KM, co uważa zresztą za rzecz naturalną dla obywatela miasta, w którym jego rodzina żyje od 500-set lat.
Dla mostarskich Serbów, których liczba obecnie nie przekracza 4.000 ( w 1991r było ich ponad 14.000), to na pewno dużo. Dla UNESCO Sobór św. Trójcy to jeden z trzech "budowlanych" priorytetów w BiH. Oprócz cerkwi organizacja angażuje się w odbudowę meczetu Ferhadija w Banja Luce i klasztoru Plehan koło Derventy.

(źródło: slobodnaevropa.org)

poniedziałek, 21 kwietnia 2008

Nowa Sarajewska Hagada

Trwa Pesach. To najważniejsze żydowskie święto, w tym roku obchodzone jest od 19-go do 27-go kwietnia. Z okazji czczonego na pamiątkę wyjścia Żydów z niewoli egipskiej Pesach, w Sarajewie zaplanowano kilka imprez kulturalnych, których organizatorem (przy finansowym wsparciu Ministerstwa Kultury i Sportu Kantonu Sarajewo) jest sarajewski Związek Żydowski (Jevrejska Zajednica BiH). Przewodniczący JZBiH Jakob Finci przyjął życzenia m.in.od władz miejskich i Reisu-l-ulemy ef. Mustafy Cericia.
Gwoździem programu była jednak promocja nowego wydania "Sarajewskiej Hagady", która odbyła się w Teatrze Narodowym zeszłej niedzieli. Co ważne - Hagada po raz pierwszy (wraz z objaśnieniami ilustracji) została przetłumaczona na bośniacki i angielski.
Hagada, tradycyjnie odczytywana podczas "sederu" - uroczystej wieczerzy poprzedzającej święto, opisuje m.in. wyjście Żydów z niewoli w Egipcie, zawiera psalmy, modlitwy, fragmenty Biblii, starych legend, anegdot i dziecięcych piosenek, a kończy sie popularną "Had gadja".
Sarajewska Hagada to jednak dzieło wyjątkowe i na pewno jeden z największych kulturalnych skarbów stolicy BiH. Dobrze strzeżony oryginał od 1894r. znajduje się w Muzeum Narodowym BiH (Zemaljski muzej BiH). Bogaty iluminowany rękopis powstał prawdopodobnie w 14-tym wieku w Hiszpanii, skąd uciekający przed inkwizycją Sefardyjczycy, przywieźli go do Bośni. Tutaj, ukrywany podczas II wojny, zachował się do dziś. Zawierająca 142 pergaminowe strony księga uważana jest za rzadki przykład sztuki iluminatorskiej średniowiecza. Jej treść natomiast stanowi jednocześnie interesujący zapis ówczesnych obyczajów i wierzeń.
Słowem wyjaśnienia - Żydzi (przeważnie sefardyjscy) to czwarta ważna grupa w religijno-kulturowym tygielku BiH. Pierwsi Sefardyjczycy (Spaniolowie) zjawili się w Sarajewie prawdopodobnie w 1566r zajmując m.in. dzielnicę Bjelave. Żydzi sefardyjscy w BiH (w sensie fizycznym) nigdy nie mieszkali w gettach, posiadali znaczną swobodę, a zachowując i pielęgnując swoje tradycje i język hiszpańsko-żydowski - ladino, utrzymywali kontakty z kulturą otoczenia. W 1581r. powstała w Sarajewie ich pierwsza synagoga.
Spaniolowie, będący wytrawnymi lekarzami, bankierami, zakładali również żydowskie towarzystwa kulturalno-oświatowe ("La Benevolencija" istnieje od 19w. do dziś), biblioteki, tworzyli literaturę w swoim języku (m.in. Laura Papo-Bohoreta zm.1941, na serb.-chor. tłumaczył z ladino Isak Samokovlija, zm.1955).
Po II wojnie i masowej zagładzie Żydów Sefardyjczycy, ich język i kultura, niemal zniknęły z Bośni. Także ostatnia wojna przyczyniła się do ich migracji. Obecnie liczbę Sefardyjczyków w BiH szacuje się na ok. 1000 osób.
Tym bardziej pozytywna wydaje się wiadomość, że niedługo w Banja Luce ponownie powstanie synagoga. Jak zapewnia przewodniczący tamtejszej gminy żydowskiej Jakob Danon, miasto zabezpieczyło parcelę pod zabudowę, a tym samym zyska nową międzynarodową przestrzeń kulturalną. Z powodu małej liczby członków gminy (ok. 70 rodzin) synagoga będzie godzić elementy sefardyjskie i aszkenazyjskie.
Żydzi aszkenazyjscy zaczęli napływać do BiH w czasach okupacji Austro-Węgier, a tylko w Banja Luce do II wojny światowej powstały 4 synagogi.
Świąteczne uroczystości potrwają w BiH do następnej niedzieli, kiedy odbędzie się drugi seder, związany m.in. z uczczeniem 60-tej rocznicy istnienia państwa Izrael.
(źródło: fildzan-viska, saray.net., benevolencija.eu, sarajevo-x.com)

niedziela, 6 kwietnia 2008

Na Drini ćuprija ... i co było dalej

„Na tom mestu gde Drina izbija celom težinom svoje vodene mase, zelene i zapanjene, iz prividno zatvorenog sklopa crnih i strmih planina, stoji veliki, skladno srezani most od kamena, sa jedanaest lukova širokog raspona.” (Ivo Andrić, Na Drini ćuprija)

Most na Drinie, most Mehmeda-paszy Sokolovicia, most Ivo Andricia, Stary Most w Višegradzie został wpisany na listę UNESCO. Stało się to w czerwcu 2007 r., ale oficjalna ceremonia wręczenia certyfikatu Komitetu Światowego Dziedzictwa przewodniczącemu prezydium BiH Harisowi Silajdžiciowi odbyła się 25 marca b.r. Ceremonia, na której obecni byli wszyscy, którzy na takich ceremoniach zwykle być powinni, odbyła się w Sarajewie, nie w Višegradzie. W budynku Prezydium BiH, a nie na višegradzkim Moście.

Dyrektor generalny UNESCO, Koichiro Matsuura wrócił do domu z niespełnionym marzeniem. „Przykro mi, bo chciałem pojechać do Višegradu i zobaczyć most Mehmeda-paszy Sokolovicia. Tymczasem doradzono mi, żebym tam nie jechał. Chciałem jednak pojechać incognito, bo od dawna pragnę oglądnąć ten piękny most. Od dawna o nim wiem, bo już przed 54 laty widziałem film „Ostatni most” (...). Naprawdę jest mi przykro, że nie jestem w Višegradzie, ale wierzę, że w przyszłości tam dotrę” – powiedział Matsuura.

Dlaczego tak się stało? Otóż dlatego, że doszło do pewnych „incydentów”, z powodu których Matsuura nie mógłby w spokoju napawać się pięknem 16-wiecznego arcydzieła architektury otomańskiej. Przedstawicielki bośniackiego stowarzyszenia Kobieta – ofiara wojny (Žena – žrtva rata) zapowiedziały na dzień 25 marca demonstrację, równoległą do ceremonii wręczenia certyfikatu UNESCO. Niech świat wie, a Bośnia pamięta. Niech dostojnicy wiedzą, że jak teraz oni stąpać będą po rozwiniętym na moście czerwonym dywanie, tak 11 czerwca 1992 roku czerwony dywan z krwi bośniackich cywili deptali serbscy oprawcy. Dlatego, wg Bakiry Hasečić, przewodniczącej stowarzyszenia, obok tablicy upamiętniającej wpis na listę UNESCO, powinna stanąć tablica ku czci ofiar.

Višegrad jest teraz zupełnie innym miejscem niż przed wojną ‘92-’95. Pod względem zmian w strukturze etnicznej mieszkańców, znajduje się na drugim miejscu po Srebrenicy. W czasie wojny na terenie gminy Višegrad zginęło ok. 3.000 cywilów. W 1991 r. mieszkało tam 63% Muzułmanów i 33% Serbów. Dane z 2007 roku jaskrawo pokazują skalę zmian: 10% Boszniaków i 90% Serbów. Spośród mieszkańców miasta Višegrad, zginęło 1760 osób. Doliczono się 1584 ofiar narodowości muzułmańskiej, 172 serbskiej i 4 chorwackiej. Los 771 višegradzian jest wciąż nieznany (Otisci). Wiele ofiar to kobiety i dzieci. Paramilitarne oddziały bośniackich Serbów dokonywały na Muzułmanach krwawych czystek etnicznych, a wiele egzekucji dokonano na moście, po czym ciała zrzucano do Driny.

Bakira Hasečić z grupą ok.70 kobiet, w zapowiedzianym dniu, zjawiła się przy višegradzkim moście, z tablicą upamiętniającą ofiary. Próbował jej przeszkodzić „pewien inspektor”, ale kobieta nie dała się zatrzymać. Całe wydarzenie ochraniała policja RS. Co ciekawe, serwis pincom.info podaje za „lokalnymi mediami”, że policja zapobiegła usytuowaniu tablicy na obiekcie pod ochroną UNESCO. Federalna novinska agencija donosi, że tablica została umieszczona.

„Na tym moście, tamtego 1992, chodziłam po krwi do kostek i chcę powiedzieć całemu światu, że zimny kamień nie jest cenniejszy niż 3.000 istnień. Dzisiaj jesteśmy tutaj, by powiedzieć prawdę, że jest to najbardziej krwawy most w światowym dziedzictwie (...)”, wyznała Hasečić. Rasim Muratović z Instytutu Badań Zbrodni Przeciwko Ludzkości z Sarajewa podsumował: „Dobrze, że UNESCO umieścił ten most na Liście Światowego Dziedzictwa, bo to właśnie daje nadzieję, że na tym moście (...), czy na jakimkolwiek innym (...) nigdy więcej nie będzie się zabijać ludzi i rzucać z mostu, jak miało to miejsce tutaj”.

(Źródła: fena.ba, sarajevo-x.com, pincom.info, zena-zrtva-rata.ba, visegrad92.blogger.ba, film Otisci – 15 godina poslije. Višegrad. na xyfilms.net)


Jak japońscy turyści mogą dotrzeć do mostu Mehmeda-paszy Sokolovicia

Podczas mojej ubiegłorocznej wizyty w Višegradzie, przekonałam się, że nie jest to takie proste. Szczególnie jeśli się jest np. japońskim backpakerem. Zaplanowałam sobotni wypad z Sarajewa, jednakże na „dworcu wschodnim” dowiedziałam się, że wypad może się przedłużyć do niedzieli z prostych względów, że po prostu nie ma biletów powrotnych oraz autobusów powrotnych. Chociaż nocowanie pod TAKIM Mostem w sumie byłoby zaszczytem, istniała możliwość, że po ok. godzinie pobytu w Višegradzie (podróż w 1 str. Istočno Sarajevo – Višegrad trwa ok 3,5 h) złapię autobus mknący z Belgradu. Z tej możliwości skorzystałam, jednak do tej pory żałuję, że nie zdążyłam wejść pod most i zobaczyć go z żabiej perspektywy (następnym razem;). Problem dojścia z dworca autobusowego również sam się rozwiązał, ponieważ autobusy nie zajeżdżają na višegradzki dworzec (który podobno znajduje się: jak pójdę w lewo, to potem do góry, potem znowu w lewo i w prawo, przez tunel, za siedmioma górami i w lewo), ale wysadzają nielicznych bądź pojedynczych pasażerów na szosie, tuż przy moście. Kasaby już nie ma, ale skala została. Višegrad pozostaje głęboko w cieniu mostu. Most jest godny majestatu Driny. Oni tam panują: Most i Drina.