sobota, 17 marca 2012
Traj not tu bi hermetik
A zresztą Rambo jest ogólno-yugo i na pewno będzie też hitem 2012 w BiH ;)
Kiedyś już miał ciągoty do evroviziji......:)
piątek, 16 marca 2012
wtorek, 21 lutego 2012
Andzia w bośniackiej mgle, czyli na Bałkanach bez zmian
Na portalach serbsko-chorwacko-bośniackich natomiast właśnie wygasają ostatnie emocje związane z premierami filmu w Bośni i Chorwacji. Wystarczy pobieżnie przejrzeć tytuły więkoszości „artykułów”, by zorientować się, iż nie o film tu chodzi, i że całe zjawisko pt. Angelina w Bośni, stanowi świetny materiał bardziej dla socjologów wszelkiej maści niż znawców sztuki filmowej.
Ale od początku:
Andzia przyjechała do BiH jakieś półtora roku temu, spotkała się z ofiarami wojny w BiH i wstrząśnięta ich opowieściami postanowiła zrobić film, o czym pisała swego czasu kolezanka po blogu http://www.mojesarajevo.blogspot.com/2010/10/nasza-angelina.html
Potem Andzia zrobiła film (na Węgrzech).
Potem chorwacki dziennikarz, o typowo chorwackim nazwisku Braddock, oskarżył Andzię o plagiat. (Po czym pomyślałam sobie, że nie zdziwiłabym się, gdyby to była część promocji filmu, wymyślona przez Andziowych PR-owców:)
Potem Andzia pojechała do Rade Šerbedžiji na chorwackie Brijune.
Potem ogłoszono, że „jest już tytuł” filmu; (jakiś „językoznawca” połączył dwa tureckie słowa „bal” i „kan” („krew” i „miód”) dodał dwa do dwóch i wyszło mu Balkan:)
Potem ogłoszono, że „jest już trailer”.
Potem ogłoszono, że „film będzie pokazywany w lokalnym języku”. Andzia powiedziała, że tak jest autentyczniej. (Potem słyszałam angielski akcent Gorana Kosticia, faktycznie - "tak jest autentyczniej…" :)
Potem ogłoszono, że „jest już plakat”.
Potem Angie film pokazała w Sarajewie na specjalnym seansie dla członków organizacji zrzeszających ofiary i rodziny ofiar wojny.
Potem większość serbskich mediów (bez oglądania filmu) obwieściło, że film jest antyserbski.
Potem boszniackie media od razu były zachwycone.
Potem, zanim sam książę z Laktaša Milorad D. sam wpadł na ten pomysł doniosły, że Mile zabronił pokazów filmu w Republice Serbskiej.
Potem ci sami, którzy nie pozwolili Andzi na robienie filmu w Bośni, byli zachwyceni.
Potem Mile wieść o zakazie zdementował. Zdementowały boszniackie media.
Potem Mile filmu pokazywać zabronił.
Potem bośniackie media doniosły, że Andzia (rekord?) osiem godzin (bez przerwy?) mówiła o swoim filmie dla amerykańskiego Newsweeka.
Potem nastąpiły premiery w Nowym Jorku i Losie Andżelesie.
Potem amerykańskie recenzje były średnie, a recenzenci zastanawiali się, dlaczego Andzia zrobiła film na temat, który i 20 lat wcześniej nikogo nie obchodził…
Potem boszniackie media znów były zachwycone.
Potem wszyscy pisali jak pięknie Andzia wyglądała, jaka okropna ta wspólnota międzynarodowa, jacy dobrzy ci bośniaccy aktorzy, i jaką to świetną rzecz zrobili dla swego kraju.
Potem serbskie media znów nie były zachwycone.
Potem Andzia wywiadów udzielała, mówiła i mówiła, tłumaczyła się i tłumaczyła (że film „trudny i brutalny”, że „nie antyserbski”), a na pytanie czy zaadoptuje dziecko z Bośni, jak się to pięknie mówi po naszemu, „została bez tekstu”.
Potem z RS nadeszły wieści, że „ten film to śmieć”.
Potem Mile Dodik oświadczył, że nie ma nic przeciw projekcjom filmu w RS.
Potem Andzia dostała w USA nagrodę za działalność humanitarną.
Potem Andzia dostała nominację do Złotego Globa. Globa nie dostała.
Potem film wyświetlano w Sarajewie podczas tygodniowych „ekskluzywnych” pokazów.
Potem w internetowych mediach FBiH nie ukazała się ani jedna klasyczna, rzeczowa recenzja filmu boszniackiego autorstwa, ogłoszono, że „film jest wstrząsający i pokazuje prawdziwy obraz wojny”.
Potem ogłoszono, że film jest „dobrą promocją dla BiH”.
Potem Andzia oświadczyła, że kolejny film zrobi o Afganistanie. (Potem przeczytałam komentarze „zachwyconych” tym faktem Bośniaków. Cytować nie będę.)
Potem Andzia i Zana Marjanović rozmawiały w Białym Domu z Barackiem Obamą.
Potem nie wiadomo, czy wzruszony prezydent znalazł Bośnię na mapie, czy nie…
Potem Rade Šerbedžija oświadczył, że po premierze w USA nie podał ręki generałowi Clarkowi.
Potem Andzia opowiadała, jak z tym samym generałem Clarkiem konsultowała szczegóły militarnych aspektów filmu.
Potem Andzia z Bradem hopsali w rytm bałkańskiej muzyki na przyjęciu u Šerbedžiji.
Potem gruchnęła wieść, że Andzia podczas kolejnej wizyty w BiH zażąda likwidacji Republiki Serbskiej.
Potem nastąpił medialny lincz Angeliny w serbskich i serpskich tabloidach, o czym natychmiast z radością doniosły media FBiH.
Potem Andzia (nie wiadomo czemu:) zdementowała sensację o likwidacji RS.
Potem (a miało być tak pięknie:) RS nie została zlikwidowana.
Potem Andzia dostała globusa i nie wytrzymała nerwowo, a „Brad Pitt przyłapał ją płaczącą pod prysznicem”…
Potem Andzia pojechała na Berlinale. Andzia wzbudziła zachwyt. Film nie.
Potem Andzia poszła z dziećmi do Legolandu.
Potem na sarajewskim lotnisku wylądował samolot z Andzią.
Potem Andzia wyszła z samolotu.
Potem Andzia wsiadła do samochodu. (Wcześniej trochę pomachała łapką:)
Potem była konferencja prasowa.
Potem Andzia wywiadów udzielała, mówiła i mówiła, tłumaczyła się i tłumaczyła, że „artystyczna interpretacja, a nie dokument”, że to i sio, i że bardzo lubi Serbów. Bo oni tacy mądrzy są, potrafią „myśleć samodzielnie”, a nie tylko te tabloidy czytać.
Potem (lub przedtem – nie wiem, bo już straciłam rachubę:) zdarzyło się coś naprawdę fajnego. Jedna z internautek, mieszkanka Prijedoru w Republice Serbskiej oświadczyła w internecie, że ma dość Dodikowej dyktatury i organizuje nielegalną premierę filmu w swoim domu:). Film początkowo zamierzała ściągnąć z netu, lecz Andzia wzruszona tym faktem wysłała jej legalną kopię:). Premiera\y doszła\y do skutku. Recenzje publiczności nie były takie złe. Ucieszona zdarzeniem Jasmila Žbanić stwierdziła, że „to najlepsze, co nam się przytrafiło od czasu podpisania porozumienia z Dayton”, parafrazując kuriozalne oświadczenie ef. Cericia, że „film Jolie to najlepsza rzecz, jaka zdarzyła się Bośni od podpisania porozumienia z Dayton”, które to wygłosił po sarajewskiej premierze…
Bo potem była premiera.
I wszyscy tam byli. Oprócz serbskiego członka Prezydium BiH i ambasadora Serbii.
Potem był aplauz.
Potem Andzia płakała i dziękowała po bośniacku.
Potem nastąpiła w mediach krótka, acz żywa dyskusja, czy istnieje język bośniacki.
Potem Andzia wsiadła do samolotu.
I fruuuuu… poleciała. (Wcześniej trochę pomachała łapką)
Potem na premierę do Zagrzebia.
Potem był red carpet, autografy i aplauz, a chorwackie „gwiazdy” się zwierzały, kogo zaproszono, a kogo nie, i że za późno zaprosili, a przecież jakoś ubrać się trzeba.
A Andzia wyszła po pierwszych minutach filmu i tyle ją widzieli.
Potem Vedrana Rudan znów poszła o jeden most za daleko, i w swym fanatycznym stylu napisała na blogu, co myśli o Andzi. Przeczytałam. Źle myśli. Chyba też coraz gorzej z jej głową, bo potem zrobiło mi się niedobrze.
Potem nie było premiery w Belgradzie. I nie będzie. Atmosfera nie ta.
Potem film nie był wyświtlany w kinach w RS.
Potem Marjana Karanović telewizyjnym programie „Žene” jak zawsze uratowała honor tych Serbów, którzy jeszcze „potrafią myśleć samodzielnie”.
Potem, jak Andzia wyjechała, zrobiło się tak pusto i nudno, więc na koniec jedno medium FBiH zapodało, że na murze w Banja Luce wykwitło graffiti obraźliwe dla Andzi i Pitta.
Potem Mile stwierdził, że film nie jest zakazany w RS...
Potem Severina urodziła syna.
A potem przyjdzie Pjer Žalica i zrobi „Gori vatra 2”.
*
(chaos w dzisiejszym poście sponsorowały: sarajevo-x.com, index.hr, jutarnji.hr, vijesti.ba, radiosarajevo.ba, oslobodjenje.ba, kurir-info.rs, novosti.rs i inni… :)
niedziela, 19 lutego 2012
Yurowizja tuż, tuż...
Już wiadomo na co głosujemy w tym roku?
Uwaga: ta piosenka grozi uzależnieniem:)
ps. aha, piosenka konkursowa będzie oficjalnie w marcu, a to dopiero przedsmak:)
wtorek, 14 lutego 2012
Miss Sarajevo w twoim pokoju

Jeżeli chcecie mieć na własność Miss Sarajevo, wystarczy trochę pieniędzy i wyprawa do sklepu z dobrym dizajnem. Najnowszym dizajnem podkreślmy, bo Miss Sarajevo, czyli sofa, została zaprojektowana w 2011 roku przez Karmelinę Martinę dla włoskiego Moroso.
Karmelina Martina, młoda i bardzo zdolna projektantka urodziła się w Sarajewie, ale mieszka i pracuje we Włoszech, w Udine. Studiowała we Florencji wzornictwo przemysłowe, które skończyła z wyróżnieniem w 2001 roku. Od 2006 roku pracuje dla prestiżowej firmy meblarskiej Moroso, ale oprócz tego projektuje także biżuterię, lampy i wnętrza prywatne.
Inspiracją dla Karmeliny przy projektowaniu sofy Miss Sarajevo było oczywiście cudowne miasto rodzinne i jego wielokulturowe dziedzictwo z dominującym akcentem otomańskim. Miss – bo charakter sofy jest bardzo kobiecy. Sama projektantka mówi o swoim dziele, że w kanapie żyje świat pokoi z aromatem tureckiej kawy, pokoi z koronkowymi ornamentami, wełnianymi, włochatymi narzutami (jambolije), rzeźbionymi drewnianymi stołami i nieskończoną różnorodnością ręcznie robionych obrusów, serwetek, które je pokrywają.
Kanapa ma bardzo prostą linię, równe, niskie poduszki, co nasuwa skojarzenia z sećiją. Całość, wraz z metalowymi nóżkami ma równocześnie nowoczesną formę i podstawową uniwersalną biało – beżową kolorystykę. Tapicerka ma kilka wersji, oprócz wspomnianej w stonowanych barwach możemy wybrać także wersję z pokryciem poduszek w kolorze czerwonym ze szlaczkami, nasuwającym skojarzenia z ornamentami na tradycyjnych strojach kobiecych, z pokryciem kwiecistym jak na kobiecych chustach lub szarawarach (dimije) oraz z pokryciem białym, "koronkowym".
Moroso zrealizowało jeszcze kilka innych projektów Karmeliny, między innymi stołek Twist again. W opisie mebla za inspirację uznano naturę, ale ja tu widzę jak byk nawiązanie do najprawdziwszego peškuna. No nie mam racji?
fot. moroso.it, 4bp.blogspot.com
niedziela, 29 stycznia 2012
Bośniafarianie u nas
Kto chce powtórzyć przyjemność na żywo w naszym kraju, mamy dobre wieści, że planują pojawić się na Przystanku Woodstock 2012.
Nota historyczno - informacyjna: Grupa powstała w 2003 roku, założona przez Adisa Zvekicia, Almira Hasanbegovicia (wokaliści), Brana Jakubovicia (sampler/klawisze) i Vedrana Mujagicia (gitara basowa). Teksty Dubiozy Kolektiv wyrażają krytyczny stosunek do negatywnych zjawisk (nacjonalizm, korupcja, niesprawiedliwe podziały), które pojawiły się w powojennej rzeczywistości Bośni i Hercegowiny, a promują oczywiście walkę o lepsze jutro i o to by było przyjemnie ;) Zespół wydał do tej pory 6 albumów. W 2011 roku otrzymali nagrodę MTV Best Adria Act.
A oto próbka z Dubiozy, która wciąż walczy o sprawiedliwość społeczną i tolerancję, śpiewa o tym, że ciężko jest i brakuje na różne mniej lub bardziej podstawowe potrzeby:
*
środa, 19 października 2011
Jedź do Bośni!
piątek, 14 października 2011
Djordje od Panonii po Giewont :)
czwartek, 13 października 2011
"Jovano, Jovanke" od Wardaru po Tokio :)
Pierwsza - (prawie) tradycyjne wykonanie Biljany Krstić i nieodżałowanego Tose Proeskiego. (nie mogłam się zdecydować czyją wersję tu zapodać, więc zapodaję duet, a przy okazji polecam tę stronkę http://www.bilja.rs/)
Jovano, Jovanke, * Kraj Vardarot sedis, mori, * Belo platno belis, * Belo platno belis duso * Se na gore gledas. * Jovano, Jovanke, * Tvojata majka, mori, * Tebe ne te pusta, * So mene da odis duso, * Srce moe Jovano. * Jovano, Jovanke, * Jas te tebe cekam mori * Doma da mi dojdes, * A ti ne doadjas duso * Srce moe Jovano.
c.d.n.
piątek, 10 czerwca 2011
Młode bośniackie dizajnerki
Na targach mediolańskich, w strefie młodych dizajnerów Salone Satelitte 2011 swoje dzieła mogło zaprezentować 11 laureatów konkursu, po raz pierwszy nie tylko z Serbii, ale także z Chorwacji, Bośni i Hercegowiny, Bułgarii, Grecji. Oprócz tego, zwycięzcy mogli pokazać swoje prace podczas majowego festiwalu Mikser w Belgradzie i wyruszyć w europejskie turne po Sofii, Zagrzebiu, Skopje, Lublanie, Wiedniu.
Wśród jedenastu zwycięzców pierwszej edycji Young Balkan Designers są dwie młode bośniacko-hercegowińskie projektantki, Neira Sinanbašić i Ranka Radović. Neira, studentka wzornictwa przemysłowego ASP w Sarajewie, zaprojektowała wieszak na ubrania o nazwie Moi-Toi, który pozwala się kreatywnie formować w zależności od potrzeby. Można się nim bawić, zginając go dowolnie w różne kształty. Druga bh laureatka, Ranka, wymyśliła praktyczny znacznik na półkę z książkami. Dzięki niemu można oddzielać książki od innych przedmiotów na półce, książki przeczytane od nieprzeczytanych, może służyć także jako zakładka do książek i czasopism itd.
Jury, co roku, przewodniczy sam Konstatnin Grčić, światowej sławy projektant mebli.
Inni młodzi zwycięzcy:
Vukasin Vukobratović, Serbia, wieszak na ubrania TRAFFIC JAM
Maša Milovac, Mia Bogovac i Dora Đurkesac, Chorwacja, stolik TRAY
Dragana Petkov, Serbia, krzesło STOLICA
Maja Mesić, Chorwacja, dywan COIL - RUBBER
Miljana Nikolić, Serbia, huśtawka CATAPULT
Petar Zaharinov, Bułgaria, system regałowy AB SYSTEM
Ivana Borovnjak i Roberta Bratović, Chorwacja, stół FOR 1 OR 2
Dimitrios Stamatakis, Grecja, lampa podłogowa LIGHTHOUSE LAMP
Cuda wianki banialuki – Mediafest 2011
Właśnie rozpoczął się drugi festiwal mediów w Banja Luce; Mediafest 2011. W dniach 9-12 czerwca, w mieście nad Vrbasem będzie się działo. O co chodzi i kto rozkręca imprezę:
Dość pojemna nazwa i przedmiot festiwalu dotyczy różnego rodzaju eventów, zabaw, konkursów, debat, prezentacji, warsztatów odnoszących się bardziej lub mniej do branży przemysłu medialnego i reklamowego. Jest to festiwal o charakterze regionalnym, ale zapowiedziane znane gwiazdorskie nazwiska niewątpliwie podnoszą rangę wydarzenia.
Bohaterowie części edukacyjnej, którzy wystąpią z wykładami na twierdzy banialuczańskiej, to między innymi SERBSKI (czego nie zapomnieli podkreślić organizatorzy) reżyser Emir Kusturica, Karim Rashid – król współczesnego wzornictwa, dziennikarz Jonathan Groubert, artysta i specjalista od komunikacji wizualnej Vladimir Resner, programista Daniel Ackermann. Przewidziano także kilka debat, w których wezmą udział znani dziennikarze, specjaliści od marketingu i reklamy, osoby ze świata nauki i kultury, w tym np. szerzej rozpoznawana Vlatka Pokos.
Festiwal otwiera koncert Kusturicy z jego niepalącymi towarzyszami. To, czego niewątpliwie zazdrościmy (kaszenka) banialuczanom, to koncert zapowiedziany na sobotnią noc, na którym swoje udowodnione umiejętności didżejskie zaprezentuje sam Rashid wraz z lokalnymi muzykami.
Oprócz tego zapowiada się szaleństwo sportowe na wolnym powietrzu i wolnej rzece w Krupie na Vrbasu: rafting, paintball, paragliding, quad cup - stare bośniackie dyscypliny. Ma być również ładnie zaprezentowany Belgrad, jako europejska stolica kultury, a dla miłośników patrzenia w ekran zapowiedziano noc reklamożerców.
Tak więc z Banja Luki nowoczesnością zawiało, czego serdecznie gratulujemy.
I do tego tyle Karima! :) ech....
środa, 23 lutego 2011
Dino wygra w grze i w śpiewie, Eurowizja w Sarajewieeeeee!:)
Nie przeszkadza mi raz w roku festyn europejskiego kiczu i bezguścia (nie licząc wyjątków), fajnie, że raz w roku Europejczycy dowiadują się o istnieniu innych krajów:) (nie rozumiem zniesienia obowiązku śpiewania wyłącznie w swoim języku narodowym, jak to ongiś bywało), trzymam kciuki za wszystkich „naszych” i wysyłam sms-y, nie wzruszają mnie zarzuty „upolitycznienia” imprezy i serce mi rośnie, gdy Chorwaci głosują na Serbów, ci na Bośniaków, a Bośniacy na Chorwatów (+ wszystkie pozostałe warianty tej yugo-układanki), nie lubię, gdy Szwecja głosuje na Norwegię, ponieważ uważam, że powinna głosować na Bośnię, Chorwację, Macedonię itd…:), jeśli tylko mogę oglądam ze szczerym rozbawieniem, a potem całkiem zdrowa na umyśle wyłączam telewizor:)
W tym roku w barwach żółto-niebieskich wystąpi and the winner is…
Dino Merlin!:)
*
A tutaj poprzednie eurowizyjne Dinowe dokonanie:
środa, 12 stycznia 2011
Brega wraca do domu!
Portal sarajevo-x.com cytuje jednego ze znajomych muzyka, który ponoć „odczuwa nostalgię za Sarajewem”, a więc całkiem możliwe, iż wkrótce będzie można spotkać Bregę na niedzielnym spacerze na Ferhadiji. I to nie samego, albowiem Bregović sprowadza do Sarajewa także swoją rodzinę – żonę i trzy córki, które dotychczas mieszkały w Paryżu. I to, obawiam się, chyba tatuś nie do końca przemyślał…, ale „pażiviom-uvidim”:). Sam Goran obawia się ponoć jedynie reakcji sarajewskiej „ulicy”. I tu się wcale nie dziwię, Sarajlije już pewnie ostrzą sobie języki; pod informacją o powrocie Bregi natychmiast ukazało się ponad 400 komentarzy, a wspomniany portal zapytał w ankiecie, co sarajewianie myślą o pomyśle muzyka. Na wyniki aż boję się patrzeć, śmiem przypuszczać bowiem, iż wylew serdeczności to raczej nie będzie; od swego wyjazdu z Bośni tuż przed wojną Bregović (syn Chorwata i Serbki) nie miał „u siebie” dobrej prasy. Bośniacy długo mieli mu za złe wyznanie, iż bałkańska wojna „to nie jego wojna” (o zwyczajowej bośniackiej zawiści, porównywalnej jedynie z polską, nie wspominając). Cóż nikt nie jest prorokiem… itd. :) Mimo to od paru dobrych lat Bregović nagrywa (głównie wspólnie z innymi muzykami) i koncertuje także w krajach ex-Jugi, najczęściej chyba w Chorwacji, gdzie cieszy się sporą sympatią.
Ale, cokolwiek o nim nie mówić, mam słabość do człowieka…:)

Bilet z koncertu Bregovicia w Nowym Sadzie podczas pierwszego powojennego tournee muzyka, z czasów, gdy przeciętnemu Polakowi nic nie mówiło jego nazwisko; a sam koncert - ECH...! :):):)
wtorek, 27 kwietnia 2010
Ljiljana Buttler
Prawie dwa lata po śmierci Szabana Bajramovicia kolejna smutna wieść: umarła bałkańska diwa romskiego pochodzenia, Ljiljana Petrović Buttler.
Odeszła w poniedziałek, 26 kwietnia, w wieku 66 lat. Urodzona w Belgradzie, wychowała się w Bośni. Jej rodzice również byli muzykami, ojciec był Romem z Belgradu, matka Chorwatką z Zagrzebia. Bośnię uważała za swoją „nauczycielkę” śpiewu. W Sarajewie nagrała swój pierwszy występ telewizyjny. Ljiljana Buttler miała swój oryginalny styl śpiewania; nie śpiewała jak Cyganie, ani nie popadała w orientalne „podkręcanie” dźwięków na bałkańską modłę. Mówiła, że najlepszą edukację muzyczną otrzymała w kafanie. Zaczęła występować po śmierci matki, gdy miała zaledwie 12 lat. Tam na występach szlifowała swój talent, tam spotykała z czasem znane osobistości życia kulturalnego, które przychodziły, by jej słuchać. Jednakże w odróżnieniu od wielu innych wybitnych pieśniarzy cygańskich odebrała wykształcenie muzyczne; grała na fortepianie. Romskim zwyczajem wcześnie wyszła za mąż i urodziła pierwsze dziecko w wieku 14 lat, jej pierwszy mąż miał wtedy 16 lat.
Sławę po raz pierwszy zdobyła na początku lat 80-tych. Nagrywała albumy, które w dużych nakładach sprzedawały się w Jugosławii, występowała na wielkich koncertach, w telewizji. Tuż przed nadejściem wojny wyjechała z dziećmi do Niemiec. Jak mówiła, wojnę „wyczuła szóstym zmysłem”. Pobyt w Niemczech przerwał jej karierę muzyczną. Utrzymywała rodzinę z pracy fizycznej. Nie chciała już występować w lokalach, gdzie wówczas chodzili przedstawiciele różnych bałkańskich narodów, z których każdy oczekiwał innej muzyki, a większość nienawidziła Cyganów. Żyła tak właściwie w zupełnym zapomnieniu do 2002 roku, kiedy odnalazł ją Dragi Szestić, producent i menedżer grupy Mostar Sevdah Reunion. Długo nie chciała przystać na jego propozycje współpracy, aż wreszcie zgodziła się nagrać wspólny album "Mother of Gypsy" dla holenderskiej wytwórni World Connections i to był drugi wielki sukces muzyczny w jej życiu i spektakularny powrót do kariery; tym razem do kariery światowej. Zabłysła jako gwiazda world music, stanęły przed nią otworem prestiżowe europejskie sale koncertowe, BBC nakręciło dokument radiowy o niej i o MSR, Sunday Times nazwał ją „Ellą Fitzgerald muzyki cygańskiej”, zapraszano ją na liczące się festiwale jazzowe. W duecie z Niną Badrić zwyciężyła na Chorwackim Festiwalu Radiowym z piosenką „Kralj zivota moga”. Niestety kariera światowa tym razem nie przełożyła się w równym stopniu na poziom lokalny; w krajach byłej Jugosławii - w swojej ojczyźnie, nie była tak doceniana jak poza Bałkanami.
Ljiljana Buttler będzie zapamiętana po przejmujących interpretacjach, niesamowitej barwie głosu, licznych koncertach i poczuciu humoru, którego jej nie brakowało.
Kto jeszcze nie zna jej wykonań, czas by to nadrobić. Behar poleca.
Zdjęcie pochodzi z mp3.mondomix.com
czwartek, 18 marca 2010
Luković, Gospa i Chopin
Nic. Brak pomysłu na tytuł:)
Co łączy Petara Lukovicia z Sarajewem? Bardzo dużo. Wybitny serbski dziennikarz wczorajszą, jednogłośną decyzją radnych miejskich i burmistrza Aliji Behmena został, już oficjalnie, honorowym obywatelem šeher Sarajeva:).
Luković, który zaczynał karierę jako krytyk muzyczny w 1976 roku, jest jednym z niewielu dziennikarzy w Serbii otwarcie i bezkompromisowo (i soczyście:) osądzających reżim Miloševicia oraz udział Serbii w wojnie 1992-95. Niedawny felietonista „Feral Tribune” obecnie szefuje (wciąż jeszcze istniejącemu:) niezależnemu belgradzkiemu portalowi e-Novine.
Gratulujemy!:)
*
Tymczasem może już zacząć się bać szóstka „honorowych obywateli Medjugorja”.
Wczoraj z Watykanu popłynęły wieści o powołaniu przez papieża specjalnej komisji, której zadaniem będzie zbadanie i ocena medjugorskiego fenomenu. Na czele międzynarodowej komisji stanął kardynał Camillo Ruini, jednak skład całego liczącego około 20 osób ciała pozostaje nieznany. Nie wiadomo więc, czy zasiądzie w niej (bawiący niedawno w Watykanie) biskup mostarsko-duvanjski Ratko Perić który od początku negatywnie wypowiada się o medjugorskich „objawieniach”. Papieski sekretarz stanu kard.T.Bertone podkreśla, że słowa Pericia wyrażają wyłącznie jego osobisty stosunek do tej sprawy i nie reprezentuje on oficjalnego zdania kościoła.
Nie wiadomo na razie jak długo potrawają badania i prace komisji, choć plotka głosi, iż Benedykt XVI chciałby zamknąć ostatecznie tę sprawę w 30 rocznicę „objawień”, czyli pod koniec czerwca tego roku.
Ostatnim oficjalnym głosem kościoła w tej kwestii było stanowisko Jugosłowiańskiej Konferencji Biskupów z 10.04.1991 roku. Po 3-letnim rozpatrywaniu sprawy ogłoszono, iż „na podstawie dotychczasowych badań nie można stwierdzić, że mamy do czynienia z objawieniami o charakterze ponadnaturalnym”. W interpretacji kard. Bertone to „wcale nie znaczy, że b. konferencja biskupów Jugosławii wydała negatywny sąd o Medjugorju”, ale że całą rzecz trzeba nadal śledzić i badać. Zgadza się z nim kard. Vinko Puljić, który podczas swojej wizyty w Rzymie powiedział: „Nie powiedziano, że Gospa się nie ukazuje, a tylko tyle, że jeszcze tego nie ustalono”. Dodał przy tym, iż milion pielgrzymów rocznie mówi samo za siebie.
Na razie wygląda na to, iż szybciej niż wyjaśnienia medjugorskiego fenomenu należy się spodziewać, że papież podzieli biskupstwo mostarsko-duvanjskie na dwa. Prawdopodobnie już przed paroma miesiącami wszystko było gotowe do ustanowienia nowego biskupstwa, zabrakło jednak… biskupa, który mógłby je objąć:). Uważa się, iż wyłączenie Medjugorja spod jurysdykcji dotychczasowego biskupa – Ratka Pericia „zredukuje napięcie między nim a [tamtejszymi] franciszkanami” i pozwoli dojść prawdy o Medjugorju. W zeszłym roku papież wysłał na "emeryturę" jedną z ważniejszych postaci dramatu – wielokrotnie karanego już przez władze kościelne za nieposłuszeństwo franciszkanina Jozo Zovko. Daleko od Medjugorja wysłał – na maleńką chorwacką wysepkę Badija, gdzie kilka lat temu zwrócono franciszkanom zabrany w czasach komunizmu klasztor. Teraz fra Jozo czeka odnowa zrujnowanego barokowego kościoła, ewentualnie wzbogacanie flory i fauny na wyspie. Do tej pory franciszkanie sprowadzili na Badiję muflony:).
W Watykanie zdania na temat Medjugorja są podzielone, a podjęcie jakiejkolwiek decyzji utrudnia fakt, że Matka Boska, jak twierdzą widzący, ukazuje im się nadal, także wtedy gdy znajdują się oni poza Medjugorjem. Niektórzy sam fakt wielu nawróceń i ozdrowień w tym miejscu uważają za dowód prawdziwości objawień. Nie zgadza się z tym kard. Jose Saraiva Martins: „Tylko dlatego, że ktoś się w jakimś miejscu nawrócił, nie znaczy to, że ukazuje się tam Matka Boska. Nawrócenia mogą zdarzyć się w każdej parafii”.
A tu Podbrdo z całkiem bliska...
*
Swoją drogą jestem ciekawa ilu z wysokich dostojników kościelnych (krytykujących Pericia) odwiedziło rzeczone „sanktuarium”?
Byłoby także nieźle, gdyby pewnego dnia Medjugorje nawiedziła specjalna komisja z bośniackiego urzędu skarbowego:). Najnowszy raport dot. liczby turystów odwiedzających BiH jest bowiem bardzo wymowny. Okazało się, że najliczniejszą nacją w BiH w zeszłym roku byli… Polacy (zaraz po Włochach), tylko nikt nie jest w stanie podać konkretnej liczby, gdyż medjugorska „gościnność” nie idzie niestety w parze z meldowaniem bawiących w Medjugorju gości:).
To jest dopiero cud! Pielgrzymi są i jednocześnie ich nie ma!:) I kiedy watykańska komisja będzie być może próbować stwierdzić, że to czego nie widać - istnieje, medjugorscy „hotelarze” pragną udowodnić, że tego, co wszyscy widzą - nie ma!:)
*
Na koniec najprzyjemniejsze.
Od początku roku próbuję wyśledzić w bh. mediach jakieś wyraźne wątki chopinowskie.
Do tej pory odnalazłam dwa. Dokładniej dwa koncerty z okazji 200-nej rocznicy urodzin Fryderyka. Pierwszy odbył się w Sarajewie 5.03. - koncert f-moll op.21 zaprezentował Karol Radziwonowicz z towarzyszeniem orkiestry Filharmonii Sarajewskiej, dyrygował Paweł Przytocki. (W tym samym czasie słynny chorwacki pianista Ivo Pogorelić robił to samo, tylko we Wrocławiu. Wiem, bo słyszałam na własne uszy:)
Drugi koncert odbył się w Brčko. Jak zawsze w BiH wszystko musi się wiązać z polityką, więc powiązano i tym razem – rocznicę urodzin Chopina z 10-leciem istnienia dystryktu Brčko. Gwiazdą wieczoru była rodzima, wybitnie utalentowana 19-letnia Dženana Šehanović. Za pulpitem także kobieta – Samra Gulamović, dyrektorka sarajewskiej filharmonii.
Młoda pianistka, która w tym roku kończy studia w Zagrzebiu twierdzi, że Chopin to jej ulubiony kompozytor, zaś ideałem wykonawczym jest dla niej Martha Argerich. W planach ma występy i udział w europejskich konkursach pianistycznych; nie znajduję niestety nazwiska pani Dženany na liście do eliminacji tegorocznego Konkursu Chopinowskiego:(. Będą za to reprezentanci sąsiadów: z Chorwacji Aljoša Jurinić, i z Serbii Jovana Dankar.
Niestety, za życia Chopina powóz pocztowy „z Europy” docierał najdalej do Ljubljany, więc może prosta ta przeszkoda komunikacyjna sprawiła, że w biografii kompozytora wątków bośniackich niestety brak…:)
*
źródła: Brotnjo.info, vecernji.hr, biznis.ba, e-novine, sarajevo-x.com
niedziela, 14 czerwca 2009
Na Bałkanach bez zmian
*Z kategorii "wizyty": 21.05 BiH odwiedził i w bh parlamencie przemowę wygłosił w-ce prezydent USA Joseph Biden, natomiast ef.Mustafa Cerić w atmosferze konfliktu z miejscowym reisem odwiedził serbski Sandżak.








